Fot. Emilia Wietecha
„Takie upały były w latach 90.”. Internetowy mem kontra nauka
Zdanie o upałach z lat 90. w ostatnich dniach stało się jednym z haseł osób negujących zmiany klimatu. Dr Agnieszka Całek przyznaje, że to już internetowy mem, ale podkreśla, że nie ma on oparcia w wiedzy naukowej.
Pojawia się argument, że takie upały już były. Tyle że nie jest to prawda
– mówi.
Jak zaznacza, pojedyncze rekordy temperatur nie mogą być traktowane jako dowód przeciwko ustaleniom klimatologii. Problem polega na tym, że w mediach społecznościowych proste hasła rozchodzą się szybciej niż wyjaśnienia wymagające szerszego kontekstu.
Internet miał być utopią. Wygrała komercjalizacja
Pytana o to, dlaczego internet – zamiast wzmacniać dostęp do wiedzy – sprzyja kwestionowaniu rzeczywistości, dr Całek mówi o kolejnej niespełnionej utopii. Internet miał być przestrzenią wolnej wiedzy, dostępną dla wszystkich i niezależną od tradycyjnych ograniczeń. Z czasem został jednak niemal całkowicie skomercjalizowany.
Dziś dla wielu osób pierwszym punktem dostępu do informacji są media społecznościowe. To nie jest neutralne narzędzie. Użytkownicy nie trafiają przede wszystkim do źródeł pierwotnych, naukowych czy profesjonalnie zweryfikowanych, ale do treści podsuwanych przez algorytmy i pochodzących z bardzo różnych, często przypadkowych miejsc.
Dr Całek zwraca uwagę, że w mediach społecznościowych brakuje czegoś, co można by porównać do etykiety na produkcie w sklepie. Nawet jeśli kupujemy mocno przetworzoną żywność, skład jest widoczny. W internecie „etykieta” treści bywa przezroczysta: często nie wiadomo, skąd informacja pochodzi i czy ktokolwiek ją sprawdził.
Postprawda i klimat
W rozmowie pojawia się pojęcie postprawdy. Dr Całek zaznacza, że sama ma z tym terminem problem, bo – jak mówi – albo jest prawda, albo nieprawda. Przyznaje jednak, że pojęcie dobrze opisuje mechanizm, który widać w debacie klimatycznej.
W takiej sytuacji prawda staje się negocjowalna, i to na bardzo podstawowym poziomie
– wyjaśnia.
W Polsce narracja dotycząca klimatu jest mocno włączona w polaryzację polityczną. Zmiany klimatyczne bywają przypisywane określonym nurtom ideologicznym, zamiast być traktowane jako fakt i wyzwanie wymagające praktycznych rozwiązań. To utrudnia nie tylko rozmowę, ale także realne działania.
Komu opłaca się negowanie zmian klimatu?
Dr Całek rozróżnia dwa poziomy interesów. Pierwszy dotyczy platform społecznościowych. Dla ich właścicieli najważniejsze są ruch, widzialność i zaangażowanie użytkowników. Z punktu widzenia biznesowego mniej istotne jest to, czy treści są prawdziwe, czy fałszywe.
Jak podkreśla medioznawczyni, platformy mogłyby skuteczniej filtrować dezinformację, ale nie zawsze leży to w ich interesie.
Drugi poziom to środowiska, którym denializm klimatyczny opłaca się ekonomicznie. Chodzi m.in. o branże oparte na węglu i innych paliwach kopalnych. W Polsce widać to w dyskusji o górnictwie: mimo nierentowności wydobycia węgla kamiennego część polityków nadal przedstawia obronę górnictwa jako sprawę niemal fundamentalną.
Nie tylko górnictwo, ale brak systemowego planu
Ekspertka zaznacza, że emocje osób związanych z górnictwem są zrozumiałe. W wielu rodzinach praca w tej branży trwała od pokoleń, a zmiana oznacza realny lęk o przyszłość. Problem polega jednak na tym, że zamiast proponować rozwiązania, często straszy się ludzi utratą pracy i przedstawia osoby mówiące o zmianach klimatu jako wrogów górników.
Dr Całek wskazuje, że brakuje systemowego podejścia: programów przebranżowienia, planów dla regionów i komunikacji pokazującej alternatywy. Jej zdaniem potrzebne jest nie tylko przygotowanie transformacji, ale także uczciwe wyjaśnianie, co konkretnie może ona oznaczać dla różnych grup społecznych.
Nie pokazuje się rozwiązań, tylko raczej straszy tym, że ludzie mówiący o zmianach klimatu mają coś do górników
– mówi.
Platformy społecznościowe potrzebują nacisku
Zdaniem dr Całek w walce z dezinformacją klimatyczną konieczny jest nacisk społeczny i polityczny na platformy internetowe. Chodzi zarówno o działania na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym, m.in. przy wsparciu Unii Europejskiej.
Media społecznościowe mają narzędzia, które pozwalałyby ograniczać zasięg fałszywych lub szkodliwych narracji. Problem w tym, że platformy zarabiają na zaangażowaniu, a treści budzące emocje – także te negujące zmiany klimatu – generują ruch.
Bez presji regulacyjnej i społecznej trudno oczekiwać, że wielkie platformy same ograniczą mechanizmy, które są dla nich korzystne biznesowo.
Jak rozmawiać z osobami negującymi zmiany klimatu?
Dr Całek nie uważa, że rozmowa z osobami negującymi zmiany klimatu jest z góry skazana na porażkę. Zaznacza jednak, że z takimi postawami będziemy musieli żyć, bo denializm nie zniknie szybko.
Jej zdaniem potrzebne są kampanie społeczne, które nie będą wyłącznie internetowe. Informacja powinna trafiać także analogowo – choćby do skrzynek pocztowych – i wyjaśniać ludziom, jak zmiany klimatu wpływają na ich codzienne życie.
Ekspertka wskazuje, że warto mówić nie tylko o samym zjawisku, ale przede wszystkim o jego skutkach: mniejszej dostępności wody pitnej, coraz wyższych temperaturach, migracjach klimatycznych czy przeciążeniach energetyki.
Mówić o tym, co dotyka ludzi bezpośrednio
Dobrym przykładem są problemy z pociągami podczas upałów. Najprostsze wyjaśnienie brzmi: kolej zawiodła. Dr Całek przekonuje jednak, że trzeba tłumaczyć szerzej, dlaczego przy bardzo wysokich temperaturach system energetyczny nie wytrzymuje obciążenia i dlaczego trzeba podejmować decyzje o ograniczeniach.
Potrzebujemy wyjaśniania, żeby lepiej rozumieć, dlaczego tak się dzieje
– podkreśla.
Jej zdaniem dopiero takie tłumaczenie pozwala zobaczyć, że zmiany klimatu nie są abstrakcyjną debatą ideologiczną, ale czymś, co realnie wpływa na codzienne życie: transport, zdrowie, wodę, energię i wybory polityczne.
Fakty, emocje i decyzje przy urnach
Rozmowa pokazuje, że denializm klimatyczny nie bierze się wyłącznie z braku wiedzy. Wzmacniają go algorytmy, interesy ekonomiczne, lęki społeczne, polaryzacja i słaba komunikacja publiczna.
Dlatego – zdaniem dr Całek – potrzebna jest nie tylko walka z fałszywymi informacjami, ale też lepsze tłumaczenie zależności między klimatem a życiem codziennym. Tylko wtedy obywatele mogą bardziej świadomie podejmować decyzje – również przy urnach wyborczych.