Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Odejście od kierowania dzieci do DPS-ów może być słuszne, ale system nie jest przygotowany na tę zmianę.
- Największym problemem pozostaje brak rodzin zastępczych i malejąca liczba tych już istniejących.
- Dzieci z niepełnosprawnościami znajdują się w szczególnie trudnej sytuacji z powodu braku wyspecjalizowanych ośrodków.
- System wsparcia dla dorosłych, w tym asystenci osobowi, nie działa skutecznie z powodu braku stabilnych rozwiązań.
- Kluczowe dla powodzenia reformy są konsultacje z praktykami oraz realistyczne planowanie wdrożenia.
Posłuchaj rozmowy Rafała Nowaka-Bończy z Janiną Ochojską.
Kierunek słuszny, przygotowanie niewystarczające
Propozycja ograniczenia kierowania dzieci do domów pomocy społecznej wynika – jak tłumaczy Janina Ochojska – z potrzeby odejścia od rozwiązań, które nie odpowiadają ich potrzebom. DPS-y, zwłaszcza te przeznaczone dla dorosłych, nie są środowiskiem odpowiednim dla dzieci i młodzieży. Ale sama zmiana kierunku nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy jej przygotowanie systemu alternatywnego.
Ochojska tłumaczy, że najważniejszym problemem jest brak rodzin zastępczych. Już dziś system nie jest wydolny — widać to choćby w liczbie dzieci, które czekają na miejsce w rodzinach zastępczych. W efekcie istnieje ryzyko, że zmiana przepisów nie rozwiąże problemu, lecz go pogłębi:
Plan umieszczenia ich w rodzinach zastępczych niestety nie zostanie wykonany. Jeśli ograniczy się dostęp do tych instytucji, to nie ma gdzie tych dzieci umieścić, bo rodzin zastępczych jest za mało. Już dziś około 1800 dzieci czeka na miejsce i trafia do domów dziecka.
Dzieci z niepełnosprawnościami między systemami
Szczególnie trudna jest sytuacja dzieci z ciężkimi niepełnosprawnościami. Jak podkreśla rozmówczyni, to właśnie brak wyspecjalizowanych ośrodków sprawia, że trafiają one do DPS-ów – często nie z wyboru, ale z konieczności. Nowe przepisy mogą dodatkowo pogłębić niepewność instytucji, które dziś się nimi zajmują.
Ochojska zwraca uwagę na paradoks systemowy: placówki przeznaczone dla dzieci formalnie nie powinny opiekować się nimi po osiągnięciu pełnoletności, ale w praktyce często to robią, ponieważ brakuje alternatyw.
Placówki, które opiekują się dziećmi z ciężkimi niepełnosprawnościami, w zasadzie powinny zakończyć opiekę, gdy podopieczni kończą 18 lat. (…) Bardzo obawiają się, że dzieci mogą zostać im odebrane. Są wprawdzie zapewnienia, że ci, którzy już tam są, pozostaną, ale pojawia się pytanie o finansowanie — skoro takie ośrodki mają z czasem wygasać jako forma opieki
- mówi Janina Ochojska.
Zdaniem Ochojskiej, jeśli państwo chce rzeczywiście oprzeć system na rodzinach zastępczych, konieczna jest jego gruntowna reforma. Nie chodzi tylko o zwiększenie liczby rodzin, ale o zmianę całej logiki działania systemu: od szkoleń, przez wynagrodzenia, po stabilność warunków pracy.
Rozmówczyni przywołuje dane o kurczącej się liczbie rodzin zastępczych, co pokazuje, że obecny model nie zachęca do podejmowania tej roli:
Od 2020 roku cztery tysiące rodzin zastępczych rozwiązało się właśnie z powodu coraz głębszego kryzysu, niemożności uzyskania odpowiednich świadczeń, niemożności utrzymania na odpowiednim poziomie tych domów.
Brak ciągłości opieki i rehabilitacji
W systemie – jak zauważa Ochojska – brakuje miejsc, które zapewniałyby długoterminową, spójną opiekę i rehabilitację dla młodzieży z niepełnosprawnościami. Obecny model opiera się głównie na krótkich turnusach, które nie budują ciągłości terapii.
Rozmówczyni odwołuje się do własnego doświadczenia, podkreślając znaczenie stabilnego miejsca leczenia i pracy z tym samym zespołem:
Może pan wysłać dziecko na jeden turnus, jak zdobędzie pan pieniądze, a potem na jakiś drugi, gdzie będzie miał już zupełnie inną rehabilitację, bo niekoniecznie je tam znają. Ja nic nie zyskuję w sytuacji, kiedy rehabilituje mnie ktoś, kto robi po raz pierwszy.
Ochojska podkreśla, że niezależnie od formy prowadzenia placówek – czy są to instytucje publiczne, czy prowadzone przez organizacje lub zgromadzenia zakonne – konieczny jest silny i realny nadzór. Dotyczy to szczególnie miejsc, w których przebywają dzieci i osoby z niepełnosprawnościami, często niemające możliwości skutecznego zgłaszania nadużyć.
Asystenci osobowi i pomoc dla dorosłych – system na papierze
W przypadku dorosłych zmiany mają przesunąć ciężar opieki z instytucji na wsparcie środowiskowe, między innymi poprzez asystentów osobistych. Ochojska ocenia jednak, że obecnie system ten istnieje głównie w założeniach, w praktyce ten system się nie sprawdza — brakuje pieniędzy i jasnych zasad działania. Brakuje też odpowiednio przygotowanych kadr, co sprawia, że rozwiązanie – choć potencjalnie dobre – nie działa w praktyce.
Rozmówczyni nie ocenia jednoznacznie projektu ustawy, ale wyraźnie wskazuje na potrzebę szerokich konsultacji z organizacjami społecznymi. Jej zdaniem obecna praktyka – krótkie terminy na opiniowanie – uniemożliwia rzetelną analizę proponowanych zmian:
Najczęściej dostajemy do konsultacji jakieś nowe przepisy na dwa, trzy dni przed procedowaniem ich i po prostu nie ma czasu, żeby ocenić proponowane zmiany.