Św. Szymon z Lipnicy. „Za jego przyczyną wciąż dzieją się cuda”
Od ponad pięciu wieków jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych patronów Krakowa. Choć zmarł w czasie epidemii, pamięć o nim nie słabnie. Wręcz przeciwnie – do grobu św. Szymona z Lipnicy w bazylice Bernardynów nieustannie przychodzą wierni przekonani, że jego wstawiennictwo przynosi pomoc. O niezwykłej historii świętego i jego współczesnym kulcie opowiada publicysta, popularyzator historii i autor książki poświęconej świętemu – Jacek Nikorowicz.
Patron Krakowa, którego kult nie słabnie
Św. Szymon z Lipnicy urodził się w Lipnicy Murowanej, jednak niemal całe dorosłe życie związał z Krakowem. Studiował w Akademii Krakowskiej, wstąpił do zakonu Bernardynów i zasłynął jako wybitny kaznodzieja. Zmarł w 1482 roku, posługując chorym podczas epidemii.
Jak podkreśla Jacek Nikorowicz, kult świętego nie jest jedynie elementem historii.
– Rzadko się zdarza, żeby były pustki we czwartki przy jego grobie u Bernardynów. Pojawiają się też karteczki z podziękowaniami. Ludzie piszą wprost: „za przyczyną świętego Szymona”.
Zdaniem autora to właśnie codzienne świadectwa wiernych najlepiej pokazują, że pamięć o świętym jest wciąż żywa.
Święty obecny w życiu współczesnych
Jacek Nikorowicz od ponad sześćdziesięciu lat zgłębia życie św. Szymona z Lipnicy. Napisał o nim książkę, współtworzył filmy dokumentalne i popularyzuje jego historię w Polsce oraz za granicą.
Jak mówi, z biegiem lat otrzymywał dziesiątki listów od ludzi, którzy opisywali niezwykłe wydarzenia przypisywane wstawiennictwu świętego.
– Przez te dwadzieścia lat byli ludzie, którzy do mnie pisali. Dziękowali za to, że przybliżam postać św. Szymona. Opowiadali też o łaskach, których – jak wierzą – doświadczyli za jego przyczyną.
Od Lipnicy Murowanej do Krakowa
Choć święty pochodził z Lipnicy Murowanej, to właśnie Kraków stał się miejscem, z którym związał całe swoje zakonne życie.
– Mając osiemnaście lat wyszedł z Lipnicy i już nigdy do niej nie wrócił. Kraków stał się jego drugim domem. Kraków dużo jemu zawdzięcza, a on Krakowowi. Także nawzajem.
Do dziś oba miejsca pozostają ze sobą symbolicznie połączone. W Lipnicy Murowanej odbywają się coroczne uroczystości odpustowe, natomiast w Krakowie wierni gromadzą się przy grobie świętego w bazylice Bernardynów.
„On był dawno świętym”
Proces kanonizacyjny zakończył się dopiero w 2007 roku za pontyfikatu Benedykta XVI, jednak – jak przypomina Nikorowicz – Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że w przekonaniu wiernych Szymon od dawna cieszył się opinią świętego.
– Jan Paweł II mówił: „Co ja mam się z tym spieszyć? On jest dawno świętym. I ci, co trzeba, wszyscy o tym wiedzą”.
Historia, która wciąż trwa
Zdaniem Jacka Nikorowicza fenomen św. Szymona polega na tym, że jego historia nie zamknęła się w średniowieczu. Każdego roku pojawiają się nowe świadectwa osób przekonanych, że doświadczyły jego pomocy.
– Za przyczyną świętego Szymona wciąż dzieją się rzeczy, których ludzie się nie spodziewali. Dlatego jego kult nie słabnie.
Dlatego, mimo upływu ponad pięciu stuleci od śmierci patrona Krakowa, do Bernardynów nadal przychodzą wierni z prośbami i podziękowaniami. Dla jednych jest bohaterem historii, dla innych – orędownikiem, którego obecność odczuwają także dziś.