Jest pan już oficjalnym kandydatem Polski 2050 w wyborach prezydenckich w Krakowie?
- Kraków potrzebuje Krakusa, który będzie słyszał głos mieszkańców. Krakus dla Krakowa.
Mówi pan tak jak minister Pełczyńska-Nałęcz o panu w zeszłym tygodniu. Kraków potrzebuje Krakusa, a Paweł Śliz jest Krakusem z dziada pradziada.
- Tak jest. Kocham to miasto. Wczoraj świętowałem trzeci klub dla Krakowa w Ekstraklasie.
Jest pan tym kandydatem?
- Decyzja zapadnie w najbliższym czasie. Przygotowujemy nasze struktury do kandydowania. Struktury powinny mieć udział w tej decyzji.
Czyli jak Polska 2050 kogoś wystawi to pana?
- Pracujemy nad dobrym rozwiązaniem. Kandydat będzie miał mało czasu, żeby się pokazać. Jeśli nie będzie z KO, będzie miał Radę Miasta przeciwko sobie. To będzie trudne zadanie.
Co będzie decydujące dla tej decyzji? W zeszłym tygodniu minister Pełczyńska-Nałęcz nie mogła się pana nachwalić.
- Bardzo mi miło, że pani minister tak mnie postrzega. Kraków to drugie największe miasto w Polsce i miasto najpiękniejsze. Prezydentura Krakowa będzie bardzo trudna. Jest SCT, która musi być zmieniona i oparta o dialog z mieszkańcami. Jest zadłużenie miasta. Tego nie da się rozwiązać skracając bilety do 15 minut. Przy obecnych remontach nie przejdziemy z Batorego na Pocztę Główną. Czasu nie wystarczy. Nie pomaga też strefa parkowania od poniedziałku do niedzieli. Tak się w mieście nie naprawia finansów. Trzeba zacząć od siebie, od spółek miejskich, oszczędności w urzędzie.
Mówi pan jak kandydat.
- Mówię jako mieszkaniec, który widzi, co mi przeszkadza.
Nie chce pan dzisiaj się zadeklarować, ale powie pan kiedy Polska 2050 wskaże swojego kandydata?
- Niedługo. Mamy tydzień z Bożym Ciałem, potem dwa tygodnie sejmowe. Będziemy potem gotowi do decyzji.
Jednocześnie wykluczają państwo poparcie kandydata z Koalicji Obywatelskiej, ale z partyjnym szyldem, czy kandydata, którego wskaże Koalicja Obywatelska? Może to być ktoś spoza partii.
- Chciałbym, żeby Krakowem zarządzał ktoś, kto będzie słyszał mieszkańców. To będzie dla mnie najważniejsze. Kraków powinien być zarządzany przez osobę, która czuje miasto, nie jest przywieziona w teczce. Ta osoba musi czuć potrzeby miasta.
Kandydaci Koalicji Obywatelskiej nie czują?
- Na razie KO nie pokazała żadnego kandydata. Są tylko plotki w kuluarach. Chciałbym kandydata, który tu mieszka i dotyka miasta.
Pozytywnie o pana ewentualnej kandydaturze mówią też politycy innych ugrupowań. Nawet deklarowali, oczywiście nieoficjalnie, że byliby w stanie pana poprzeć. Czy rozmawiają państwo z Koalicją Obywatelską, z PSL-em na temat jednego wspólnego kandydata? O tym mówił kilka dni temu w Krakowie Władysław Kosiniak-Kamysz.
- To nie byłoby złe rozwiązanie, ale do tego trzeba odwagi ze strony KO, jak miałby to być kandydat nie z tej partii. W tym momencie przydałby się świeży, niezwiązany z głównymi ugrupowaniami – PiS i PO – kandydat.
Kandydat pozapartyjny i popierany czy taki z legitymacją partyjną?
- Niekoniecznie. To musi być szeroka rozmowa. Kraków trzeba obronić. Kraków zasługuje na bardzo dobrego prezydenta. To miasto z historią, wspaniałymi ulicami, wbrew pozorom dobrą komunikacją miejską, innych charakterem niż inne miasta.
Poparłby pan ideę odebrania prezydentowi Zełeńskiemu Orderu Orła Białego za nazwanie jednej z jednostek wojskowych imieniem bohaterów UPA?
- To była bardzo zła decyzja prezydenta, żeby tak nazwać jednostkę. Rozumiem historyczne patrzenie na te wydarzenia. UPA jest na Ukrainie wyzwolicielem Ukrainy. Znamy jednak prawdę historyczną. To wielka rana w relacjach polsko-ukraińskich. To Wołyń, morderstwa Polaków przez żołnierzy UPA. W tym kierunku prezydent Ukrainy nie powinien iść. On zna naszą wrażliwość historyczną. Czy odbierać Order Orła Białego? On nie był nadany dla prezydenta Zełeńskiego. To było złożone na ręce prezydenta dla narodu ukraińskiego za siłę, determinację, opieranie się Rosjanom. Musi być głęboka rozmowa i działanie polityczne. Niedługo rocznica na Wołyniu. Może to moment, kiedy można zadośćuczynić naszemu narodowi.
Profesor Motyka, który specjalizuje się w historii Rzezi Wołyńskiej, mówi - reakcja ponadwymiarowa, ta polska reakcja. Jaka byłaby ta reakcją wymiarową w pana ocenie?
- Prezydent wzbudza pewne nastroje antyukraińskie i na tym chce budować politykę. Patrzmy szerzej. Nie tylko na to wydarzenie. Widzimy, co się dzieje na Ukrainie. Patrzmy na bezpieczeństwo Polski. Trzeba to było zrobić inaczej, nie wzbudzać takich emocji w Polakach. Dobra polityczna rozmowa byłaby właściwa. Tak powinno to być załatwione.
Za kilka dni zbiera się kapituła Orderu Orła Białego...
- Tu musi być kontrasygnata pana premiera. To pokazanie politycznej walki. Prezydent pewnie wrzuci ten kamyczek do ogródka pana premiera.
Pozostając przy prezydencie, jak pan odbiera jego komentarze dotyczące przyjętej ustawy o statusie osoby najbliższej? To wprost zapowiedź weta?
- Tak. To smutne. To pozbawia pewnej godności tych ludzi. Niektóre wystąpienia w Sejmie były tak niesmaczne, że się zastanawiałem, jak oni się do Sejmu dostali. Porównywanie do zwierząt? To było nieeleganckie. Ustawa jest bardzo potrzebna. Ona nie reguluje i nie wpływa na małżeństwa. Nie narusza to konstytucji. Ustawa potrzebna jest teraz. Znamy realia. Nie zaklinajmy ich.
Prezydent i przedstawiciele jego Kancelarii mówią o alternatywie wobec małżeństwa. Prezydent mówi - poczekajmy, aż ustawa przejdzie cały proces legislacyjny. Może jest coś jeszcze do poprawy, bo jest przyjęta ustawa w Senacie obecnie?
- Z prezydentem należy rozmawiać, że ta ustawa jest potrzebna. To maksimum, jakie się da osiągnąć przy tym parlamencie. Ta ustawa jest dobrze zważona. Długie były prace w komisji. Ona dotyczy nie tylko par jednopłciowych, ale też zwykłych związków partnerskich, które są, były i będzie ich jeszcze więcej.
Muszę pana zapytać o reakcję części samorządowców na transkrypcje zawieranych za granicą małżeństw jednopłciowych. Burmistrz Zakopanego mówi, że nie będzie w Zakopanem transkrypcji tych małżeństw.
- Burmistrz Zakopanego musi się podporządkować orzeczeniom sądów. Jak orzeczenie sądu będzie, on będzie musiał je wykonać. Inaczej narazi się na odpowiedzialność.
Mówi, że nie chce łamać konstytucji.
- Nie łamie konstytucji. W konstytucji jest pisane wprost, że związek kobiety i mężczyzn jako małżeństwo jest prawnie chroniony. Kropka. To nie znaczy, że nie wolno zawierać innych związków. Związek kobiety i mężczyzny podlega prawnej ochronie i tyle. Mamy orzeczenie NSA, są wzory i rozporządzenie ministra. Burmistrz Zakopanego ma swoich wyborców. On gra politycznie.