Zostaje pani w Prawie i Sprawiedliwości i nigdzie się z pani z Mateuszem Morawieckim, a także z Łukaszem Kmitą i Ryszardem Terleckim nie wybiera?
- PiS jest moją pierwsza partią. Nie mam zamiaru jej zmieniać. Nie przesądzajmy o kategorycznych rozejściach. Pole do współpracy zawsze będzie.
Była pani w rządzie Mateusza Morawieckiego wiceministrem zdrowia. Był to sam początek pandemii.
- Tak. To była ciężka praca w ministerstwie zdrowia. Obecna koalicja ją negatywnie ocenia, ale członkowie ówczesnej PO, którzy teraz są w rządzie tak mocno krytykowali ówczesny rząd, że za mało robimy, za małe są restrykcje, a teraz mają to za podstawę do szczepień. To była ciężka praca. Cały rząd to wtedy wykonał dobrze. Zawsze można było coś poprawić, ale oceniam to pozytywnie. Teraz, z perspektywy kilku lat, obecna koalicja rządząca i my inaczej do tego podchodzimy, ale cały świat…
Jak pani odbiera w takim razie te ataki partyjnych kolegów na Mateusza Morawieckiego? Pani chwali byłego premiera, a politycy Prawa i Sprawiedliwości robią dziś z niego „czarnego luda”.
- To, co się działo w tych trudnych czasach pandemii i ataku Rosji na Ukrainę, to były decyzje rządu PiS. Tam pracowały osoby ze strony premiera Morawieckiego i ludzie deklarujący się teraz po stronie PiS. Ja bym tego tak nie rozróżniała. Inna wizja funkcjonowania PiS przedstawiona przez grupę tworzącą formację Rozwój Plus, spowodowała, że mamy nico inne spojrzenia. My zostajemy w PiS i uważamy, że nasza partia powinna działać tak, jakie były nasze korzenie. Byliśmy partią konserwatywną, suwerennościową.
Bardzo delikatnie pani poseł mówi o tym rozstaniu z grupą Mateusza Morawieckiego, ale są tacy, którzy nie gryzą się w język. Pani dziś też uważa, podobnie jak Jacek Kurski, że Mateusza Morawieckiego już dawno trzeba było wyrzucić z Prawa i Sprawiedliwości?
- Zawsze w takich momentach są ludzie, którzy reagują emocjonalnie. Warto to wyciszyć. Nie możemy kierować się emocjami. Ważna jest Polska. Tu dzieje się źle, Donald Tusk źle prowadzi kraj, jest paliwo po 8 zł. Do tego dramat w ochronie zdrowia, zadłużenie kraju. Na tym się musi skupić prawica, nie na gierkach.
To państwo ten magiel rozkręcili przecież, który obserwują Polacy od kilku dni.
- Do tanga trzeba dwojga. Po obu stronach jest nieco winy, ale media w sezonie ogórkowym też chcą mieć temat. Jest pora na merytoryczną debatę. We wtorek zbierze się komitet polityczny, rozpatrzy te kwestie. Nie zamykamy się na współpracę. Polska prawica powinna przejąć odpowiedzialność za kraj, żebyśmy mogli naprawiać to, co zła władza Koalicja 13 grudnia do tej pory wyrządziła Polsce i Polakom.
To dlaczego państwo wyrzucają Mateusza Morawieckiego i prawie 40 posłów?
- Nikt nikogo nie wyrzuca. Prezes Kaczyński postawił sprawę jasno. Osoby, które chcą działać w PiS, realizować nasze wartości, mogą to robić. Jak ktoś chce realizować inną wizję polityczną... Prezes i pozostali członkowie mówią, że jednak trzeba kontynuować nasze wartości. Nie chcemy być PO Light, która chce się dostosowywać do narzucanych przez UE szkodliwych decyzji. SAFE – za środki na obronność oddajemy suwerenność. Do tego KPO.
Spodobał się pani ten mem Michała Wosia - fotografia Ryszarda Terleckiego z podpisem „młodzi, wykształceni z wielkich miast”?
- Czasami młodzi mają gorące umysły i reaguję emocjonalnie. Nie chce wymieniać, tworzyć konfliktów w środowisku. Uważam, że jesteśmy prawicą. Będziemy działać dla dobra Polski i Polaków. Nie damy się skłócić. Ubolewam, że dużo padło emocjonalnych określeń, ale nadchodzi czas wyciszenia dla PiS i pewnie dla posłów, którzy odeszli sami do Rozwój Plus. Polska jest dla nas najważniejsza. Polacy powinni być zadowoleni, nie Berlin. Pozytywne komentarze są w prasie międzynarodowej. Dla PiS najważniejsza jest Polska i Polacy. Donald Tusk szkodzi Polsce. Przekonamy Polaków, że nasze wartości znowu zapewnią dobry rozwój naszego kraju.
To, co zrobił Michał Woś z Ryszardem Terleckim, nie jest tak po ludzku obrzydliwe dla pani?
- Nie jestem zwolennikiem stosowania takich zasad w życiu. Znamy się od lat. Nigdy mi się nie podobały takie zachowania. Te emocje trzeba wyciszyć. Po obu stronach są złe emocje. Skończmy z tym. Rozmawiajmy o rozwoju Polski. Nasz kandydat na premiera Przemysław Czarnek będzie przedstawiał kolejne propozycje dla Polaków, będziemy reagować na sytuację w ochronie zdrowia.
Czy Prawo i Sprawiedliwość bez grupy Mateusza Morawieckiego, takie Prawo i Sprawiedliwość 2.0, to jest już formacja gotowa na koalicję z Grzegorzem Braunem?
- Mówi pan o PiS?
Tak, bez grupy Mateusza Morawieckiego.
- To nie jest PiS 2.0. To PiS jaki jest od lat. Pewna grupa inaczej widzi funkcjonowanie partii. To nie zmienia naszych zasad. Będziemy partią konserwatywną. Co do relacji z panem Braunem, prezes Kaczyński się wyraźnie opowiedział. Zdania pewnie nie zmieni. Dla nas ważna jest suwerenność, ale nie damy się wepchać w ręce Rosji. Grzegorz Braun i Donald Tusk to robią, ale w inny sposób.
Nie wiem w jaki sposób, ale zostawmy to. Przejdźmy do opieki zdrowotnej. W zeszłym tygodniu dziennik Rzeczpospolita opublikował sondaż, z którego wynika, że Polacy chcieliby oddzielenia publicznej od prywatnej opieki zdrowotnej. To też był jeden z postulatów Prawa i Sprawiedliwości. Jest aktualny?
- Nie chodzi o dzielenie całej, ale o to, żeby pracownicy – lekarze i pielęgniarki – którzy pracują na etacie lub w innej formie w publicznych zakładach, żeby świadczyli pracę w tym sektorze. Mieszanie prywatnego i publicznego sektora może rodzić wiele nieprawidłowości. Widzimy wydarzenia z udziałem członków PO. Pan Kacprzyk w publicznych szpitalach realizował świadczenia, spowodował wielki uszczerbek w finansach. Nie wiemy, czy nie odbiło się to negatywnie na życiu i zdrowiu Polaków. Tę patologię wprowadziła Platforma Obywatelska. Musimy to uporządkować.
Pani poseł prowadziła szpital w Małopolsce. Na ile realne wydają się pani takie scenariusze, że jeśli będą decydować, czy prywatna, czy publiczna, to na przykład w niewielkich miejscowościach większość wybierze prywatną? Co wtedy pacjenci zrobią?
- Jak ja prowadziłam szpital, kilkanaście lat temu deficyt lekarzy był wielki. Teraz rząd obecny i pani minister Grenda mówi, że lekarzy w Polsce jest wystarczająco dużo. Podają wskaźniki powyżej średniej europejskiej. Kilka lat temu oni krzyczeli o braku lekarzy. Skoro mamy lekarzy, możemy tamę postawić. Albo decydujesz się na system publiczny, albo idziesz do sektora prywatnego. Mówię o sektorze własnościowym. Jak chcesz pracować w sektorze prywatnym, proszę bardzo, ale tylko tam się realizuj.