5307 zł brutto na początek
Nauczyciel początkujący otrzymuje wynagrodzenie w kwocie 5307 zł brutto. Na początku kariery możliwości uzyskania dodatkowych świadczeń są ograniczone, a dodatki motywacyjne, jeśli pojawiają się później, mogą być bardzo niskie i zależą między innymi od możliwości finansowych gminy.
Jest dodatek ustawowy, ale to znikoma kwota – mówi dr Gabriela Olszowska.
Niskie zarobki wpływają na codzienne funkcjonowanie nauczycieli, ich motywację oraz możliwość poświęcenia czasu szkole. Wynagrodzenie skłania nauczycieli do poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu. Jedni pracują w dwóch szkołach, inni prowadzą własną działalność lub udzielają korepetycji. To z kolei oznacza mniej czasu i energii, które mogliby przeznaczyć na przygotowywanie zajęć, rozwój zawodowy czy inne zadania związane z życiem szkoły. Nie chodzi o to, by nauczyciele byli zwolnieni z dodatkowego wysiłku. Wysokie wynagrodzenia powinny iść w parze z wysokimi wymaganiami oraz odpowiednim przygotowaniem do pracy.
Uczelnie bez chętnych
Innym elementem problemu jest malejące zainteresowanie studiami przygotowującymi do zawodu nauczyciela. – "Znam przypadki zamykania kierunków, ponieważ nie ma chętnych" – dodaje dr Gabriela Olszowska. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy szkoły potrzebują nowych pracowników. Nawet poprawa organizacji zatrudnienia nie rozwiąże problemu, jeżeli zabraknie odpowiednio przygotowanych osób, które mogłyby zastąpić odchodzących nauczycieli.
Myślę, że bardzo dotkliwym momentem dla polskich nauczycieli był strajk w 2019 roku, kiedy na początku mnóstwo ludzi nas popierało – mówi Dariusz Martynowicz.
W jego ocenie wizerunek nauczyciela został dodatkowo obciążony internetowym hejtem i utrwalaniem stereotypu osoby pracującej zaledwie 18 godzin tygodniowo przy tablicy, mającej liczne wolne dni i nieuzasadnienie narzekającej na zarobki. Taki obraz pomija przygotowywanie zajęć, sprawdzanie prac, obowiązki organizacyjne i inne elementy pracy pedagogicznej. Należy zwrócić jeszcze uwagę na narastający smutek i zniechęcenie w środowisku. Nauczyciele coraz częściej rozmawiają o wypaleniu zawodowym, mobbingu i potrzebie pomocy psychologicznej. Trudne relacje z rodzicami oraz wymagające sytuacje wychowawcze mogą prowadzić do problemów zdrowotnych.
Elektroniczne dzienniki i trudne relacje z rodzicami
Problemy szkoły nie kończą się na wynagrodzeniach, kadrach i programach nauczania. Współczesne systemy pozwalają rodzicom śledzić niemal każdą ocenę i nieobecność dziecka. W efekcie rodzic może dowiedzieć się o wszystkim szybciej niż sam uczeń zdąży zareagować, poprawić ocenę czy wyjaśnić problem nauczycielowi. Nowoczesne narzędzia przynoszą korzyści, ale ich używanie wymaga rozsądnych granic. Postulaty dotyczące kontaktów z rodzicami powinny zmierzać nie do ich zerwania, ale do ucywilizowania i uporządkowania komunikacji. Trudniej bywa w komunikacji internetowej. Nauczyciel może otrzymywać wiadomości, w których rodzic nie próbuje wspólnie wyjaśnić sytuacji, ale z góry zakłada, że winę za problem ponosi szkoła. Zdarza się też, że emocje i trudności z życia rodzinnego przenoszą się na relacje z pedagogami. Potrzebna jest zmiana sposobu myślenia po obu stronach. Rodzic i nauczyciel nie powinni traktować się jak przeciwnicy.
Bezcenną wartością jest naprawdę dobra współpraca rodziców i nauczycieli – mówi Dariusz Martynowicz.
Nauczyciel powinien móc samodzielnie dobierać metody nauczania, rozwijać zainteresowania uczniów i podejmować inicjatywy. Nie oznacza to braku odpowiedzialności, ale konieczność stworzenia warunków, w których samodzielność zawodowa będzie rzeczywistą wartością, a nie kolejnym obowiązkiem bez odpowiedniego wsparcia.