Bajkowa kraina w Zakopanem. Za płotem wyrastają kolejne atrakcje
Ogrodzenie działki przy ulicy Zamoyskiego zasłonięto płachtami, ale coraz trudniej ukryć powstające za nimi konstrukcje. Ponad płotem widać kolorowe grzyby wielkości człowieka, a na terenie inwestycji pojawiają się karuzele w kształcie zwierząt.
Przedsięwzięcie, początkowo określane jako wioska Smerfów, a obecnie jako bajkowa kraina, od miesięcy wywołuje protesty okolicznych mieszkańców.
Ci, którzy mają duże pieniądze, myślą, że wszystko wolno. Nie, nie wszystko im wolno. To już w tej chwili, mówiąc przysłowiowo, wisienka na torcie
– mówi jedna z mieszkanek.
Sąsiedzi przekonują, że bez zdecydowanej reakcji odpowiednich instytucji nie będą w stanie powstrzymać dalszych zmian.
Jesteśmy pod ścianą. Wszystko zależy od nas, od ludzi, żeby się zorganizowali, i od urzędników, żeby wzięli sprawę również w swoje ręce i nam pomogli. Liczymy na pomoc
– podkreślają mieszkańcy w rozmowie z dziennikarzem Radia Kraków.
Burmistrz Zakopanego: inwestycja jest niezgodna z planem
Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz w rozmowie z dziennikarzem Radia Kraków przyznaje, że inwestycja jest sprzeczna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Zaznacza jednak, że magistrat nie ma kompetencji do samodzielnego rozstrzygnięcia sprawy.
Sprawa jest trudna. Urząd miasta nie jest właściwy do jej rozstrzygnięcia. Możemy stwierdzić, że inwestycja jest niezgodna z planem. W tym momencie postępowanie toczy się przed konserwatorem zabytków, w delegaturze w Nowym Targu, i oni się tym zajmują
– wyjaśnia burmistrz.
Jak dodaje, długi sezon turystyczny w Zakopanem sprzyja powstawaniu kolejnych atrakcji, ale przedsiębiorcy muszą respektować obowiązujące przepisy i prawa sąsiadów.
Każdy chce prowadzić biznes, chce zarobić. Zakopane jest miastem, w którym sezon jest bardzo długi. Takie atrakcje pojawiają się w miejscach turystycznych, natomiast trzeba mieć poszanowanie dla przepisów, lokalnej społeczności i otoczenia
– podkreśla Łukasz Filipowicz.
Prace bez zgody konserwatora? Inwestorowi grozi kara
Działka przy ulicy Zamoyskiego znajduje się na obszarze wpisanym do rejestru zabytków. Oznacza to, że prowadzenie określonych prac wymaga odpowiednich uzgodnień i pozwoleń konserwatorskich.
Miejski konserwator zabytków Cezary Michno informuje, że po zgłoszeniach ze strony miasta delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Nowym Targu wszczęła postępowanie.
Po naszych zgłoszeniach delegatura wszczęła postępowanie, które się toczy. Inwestor prawdopodobnie zostanie ukarany karą pieniężną. Za takie prace, samowolne, bez uzgodnień i pozwoleń, te kwoty mogą sięgać od pięciuset do pięćdziesięciu tysięcy złotych
– mówi Cezary Michno w rozmowie z dziennikarzemm Radia Kraków.
Według miejskiego konserwatora inwestorowi może grozić kara od 500 do 50 tysięcy złotych. To jednak na razie możliwa sankcja, a nie wydana decyzja. Postępowanie konserwatorskie wciąż trwa.
Inwestycję kontroluje również nadzór budowlany.
Kto usunął barierki przy ulicy Zamoyskiego?
Osobny problem dotyczy dojazdu do działki. Miasto ustawiło przy ulicy Zamoyskiego barierki, które miały uniemożliwić wjazd na teren inwestycji. Konstrukcje zostały jednak usunięte.
Były tam postawione barierki uniemożliwiające zjazd. Dziwnym trafem w nocy zostały odcięte. Wiem, że złożono zawiadomienie na policję i toczy się postępowanie w sprawie uszkodzenia tego mienia
– relacjonuje w rozmowie z dziennikarzem Radia Kraków miejski konserwator zabytków.
Na razie nie wskazano osoby odpowiedzialnej za usunięcie barierek.
Inwestor zaprzecza zarzutom. Postępowania nadal trwają
Przedstawiciel inwestora już w lipcu odnosił się do kontrowersji wokół bajkowej krainy. W wydanym wówczas oświadczeniu przekonywał, że przedsięwzięcie nie narusza obowiązujących przepisów.
Postępowania konserwatorskie i budowlane nie zostały jeszcze zakończone. Tymczasem na działce przy ulicy Zamoyskiego pojawiają się kolejne elementy parku rozrywki, a mieszkańcy nadal oczekują skutecznej interwencji urzędników.