Oczywiście to stuprocentowy fejk, choć muszę przyznać, że kreatywność autorów tej internetowej burzy zasługuje co najmniej na medal z ziemniaka.
W Krakowie też mamy takie malowania na asfalcie, ale sprawa zaczęła się pod Warszawą, w Raszynie, tuż obok szkoły podstawowej. Ktoś zobaczył świeżo pomalowany na niebiesko-żółto prostokąt, zrobił zdjęcie i uznał: „Aha! Barwy Ukrainy. Więc to jest parking tylko dla nich”. Internet natychmiast podchwycił temat, a emocje wystrzeliły w kosmos.
Tymczasem rzeczywistość jest o wiele bardziej prozaiczna i znacznie bardziej romantyczna. No, przynajmniej z nazwy. Te kolorowe prostokąty to nic innego jak strefa Kiss&Ride, czyli po naszemu: pocałuj i jedź. To miejsca przeznaczone na błyskawiczny postój – od minuty do maksymalnie dwóch. Podjeżdżasz na przykład pod szkołę, dajesz dziecku buziaka w czoło, ono wysiada z plecakiem, a ty odjeżdżasz, nie tamując ruchu na całym osiedlu. W Raszynie ta zasada obowiązuje podczas porannego szczytu, od godziny 7 do 9.
Skąd więc te kolory? Nie, to nie jest geopolityczna manifestacja drogowców. Polskie przepisy, mówiąc delikatnie, przespały temat stref Kiss&Ride. Nie ma jednego, obowiązującego wzoru ich oznakowania. Stawia się więc zwykły znak zakazu postoju z informacją o dopuszczalnym czasie zatrzymania, a jezdnię maluje tak, żeby miejsce natychmiast rzucało się w oczy i odróżniało od zwykłego parkingu.
Żółty i niebieski to po prostu zestawienie o potężnym kontraście, dobrze widoczne z daleka, także przez przednią szybę w deszczu czy o poranku. W wielu miastach takie niebiesko-żółte strefy działają już od 2016 roku, czyli na długo przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Oprócz Krakowa znajdziemy je także w Gdyni czy Rzeszowie.
W Raszynie drogowcy nie zdążyli jeszcze namalować dużego białego napisu „K+R”, co nie powstrzymało internautów przed stworzeniem własnej teorii.
Zamiast więc szukać drugiego dna w puszce z farbą drogową, warto zapamiętać jedno: na niebiesko-żółtym prostokącie nikt nie dostaje darmowego postoju na cały dzień, bez względu na paszport. Jeśli tam staniesz i pójdziesz na zakupy, niezależnie od narodowości jedyne, co możesz dostać, to mandat.
Więc po prostu: pocałuj, wypuść pasażera i jedź dalej.