Łukasz Gibała ma 34,8 proc. poparcia, Monika Piątkowska 20,9 proc., a Daria Gosek-Popiołek 9,6 proc. – wynika z sondażu Opinia24 przeprowadzonego na zlecenie Radia Kraków. Prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przekonuje, że układ sił pokazany w badaniu nie jest dla niego zaskoczeniem.
– Wydaje się, że te wybory są bardzo przewidywalne i wszystko tutaj układa się zgodnie z przypuszczeniami. Nie trzeba mieć, powiedziałbym, przenikliwości Sherlocka Holmesa, żeby przewidzieć, jak te wybory się potoczą – mówił na antenie Radia Kraków.
Wyborcy przenoszą poparcie na silniejszych kandydatów
Bankowicz zwraca uwagę na wzrost poparcia dla dwóch pierwszych osób w sondażu – Łukasza Gibały i Moniki Piątkowskiej. Jego zdaniem część wyborców zaczyna kierować się szansami kandydatów na osiągnięcie dobrego wyniku.
– Wyborcy, którzy nie należą do żelaznego elektoratu pozostałych kandydatów, wykonują coś, co nazywamy efektem antycypacyjnym, i przerzucają swoje poparcie na rzecz kandydatów silniejszych, bojąc się tego, że ich głos będzie utracony – tłumaczył politolog.
W jego ocenie właśnie dlatego w porównaniu z wcześniejszymi badaniami zarówno Gibała, jak i Piątkowska notują wyższe wyniki. Bankowicz uważa jednocześnie, że szczególnie interesująca pozostaje rywalizacja kandydatów znajdujących się za pierwszą dwójką.
– Rywalizacja wyborcza jest otwarta, by posłużyć się metaforą sportową, o brązowy medal, czyli o trzecie miejsce. Tutaj stawka jest bardzo wyrównana – mówił.
Jak zaznaczył, trzecia pozycja nie daje udziału w drugiej turze, ale może mieć dla kandydata znaczenie prestiżowe – także poza krakowską polityką.
Piątkowska i problem z mobilizacją własnego elektoratu
Politolog analizował również wynik Moniki Piątkowskiej. Zwrócił uwagę, że według badania nie może ona liczyć na poparcie wszystkich wyborców Koalicji Obywatelskiej. W rozmowie wskazano, że około 60 proc. wyborców KO popiera Piątkowską, a około 20 proc. – Gibałę.
Bankowicz krytycznie ocenił też sposób prowadzenia przez nią kampanii.
– Ona się stara, ale właśnie jest to jakieś takie nieprzekonujące i tworzy wrażenie osoby, która jakby nie ma pełnego przekonania do kandydowania – mówił.
Jak dodał:
– Pewne minimum wykonuje, organizuje konferencje prasowe, wypowiada się w różnych sprawach, ale właśnie nie ma tej werwy, nie ma tego dynamizmu zupełnie po jej stronie.
Politolog odniósł się także do przedstawiania Piątkowskiej jako kandydatki ponad podziałami, mimo poparcia KO i PSL.
– Też muszę powiedzieć, ten manewr, że prezentuje się jako kandydatka ponad podziałami, nie kandydatka Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego (...), ten kamuflaż nie jest zbyt dobry – ocenił.
Zdaniem Bankowicza taki sposób prowadzenia kampanii nie przynosi kandydatce zakładanych korzyści.
Gibała z wysokim poparciem w elektoracie PiS
Jednym z ciekawszych wyników sondażu jest poparcie dla Łukasza Gibały wśród osób deklarujących głosowanie na Prawo i Sprawiedliwość w wyborach parlamentarnych. W rozmowie wskazano, że Gibałę popiera 50 proc. tej grupy, a Michała Drewnickiego – 36 proc.
Bankowicz ocenił, że część wyborców PiS może kierować się oceną szans poszczególnych kandydatów.
– Jakaś część wyborców PiS-u, najprawdopodobniej nienależąca do tego kręgu żelaznego elektoratu, uważa, że Michał Drewnicki nie ma szans na wygranie tych wyborów i w związku z tym trzeba odstąpić od popierania go na rzecz popierania kandydata, który będzie pewną zaporą – mówił politolog.
„Uroki” kampanii internetowej
W końcowej części rozmowy pojawił się temat płatnych reklam internetowych wymierzonych w Monikę Piątkowską. Bankowicz zwrócił uwagę na problem anonimowości takich działań.
– To są takie właśnie „uroki” doby internetowej, że internet może służyć do kampanii, i to skrajnie negatywnej. Ta kampania jest anonimowa. Nie wiadomo, kto ją zleca, wiadomo, komu służy, ale ten, komu służy, może łatwo wykazać, że z tym nie ma nic wspólnego – mówił.
Zdaniem politologa nasilenie negatywnego przekazu może doprowadzić do odpowiedzi wymierzonej również w Gibałę.
– Pojawią się może w mniejszej skali, ale jednak się pojawią jakieś spoty i działania internetowe skierowane przeciwko Gibale. I to będzie bardzo niedobrze, dlatego że pojawi się wizerunek Krakowa w szerszej skali odbiorców jako miasta, gdzie toczy się walka na haki, gdzie dominuje kampania negatywna, a nie pozytywna – ocenił prof. Marek Bankowicz.