- Brak edukacji seksualnej zwiększa ryzyko niebezpiecznych i niezrozumianych zachowań wśród dzieci.
- Istnieją poważne wątpliwości, czy dzieci działały samodzielnie — możliwe jest ich wykorzystanie przez dorosłych.
- Szkoła nie jest głównym źródłem problemu — kluczowe znaczenie ma środowisko rodzinne i dostęp do treści w internecie.
- Reakcja instytucji powinna być przemyślana i oparta na diagnozie, a nie na szybkich, represyjnych działaniach.
- A
- A
- A
"Gdzie jest reżyser tego zła”? Sprawa z Limanowszczyzny to coś więcej niż szkolny incydent
Dzieci miały nagrywać pornograficzne filmy i sprzedawać je w internecie - to nie jest tylko historia o tym, co wydarzyło się w szkole na Limanowszczyźnie. Ale przede wszystkim o tym, co wydarzyło się wcześniej — w sieci, w świecie dorosłych. Prof. Marek Konopczyński (Komitet Nauk Pedagogicznych PAN) pytał w Radiu Kraków: "Gdzie jest reżyser tego zła? Gdzie to zło się urodziło? Nie wierzę, że takie rzeczy powstają w głowach jedenastoletnich dzieci bez wcześniejszego impulsu i klimatu, który temu sprzyja".Edukacja seksualna „na wczoraj”
Sprawa z Limanowszczyzny pokazuje, jak poważne mogą być konsekwencje braku rzetelnej edukacji seksualnej. Marek Konopczyński uważa, że nie chodzi o jednorazowy wybryk, ale o zjawisko, które można było zatrzymać, gdyby młodzi ludzie mieli dostęp do wiedzy i wsparcia:
Edukacja jest potrzebna na wczoraj, bo taki proceder nie powstaje w ciągu tygodnia. To musiało trwać, musiały być przygotowania. Nie możemy udawać, że sfera seksualna młodych ludzi nie istnieje. Kolejny raz widzimy, do czego prowadzi brak edukacji i brak wskazywania granic.
Profesor zwraca uwagę, że traktowanie takich sytuacji jako incydentu jest błędem - podobne zdarzenia mogą się powielać, bo wynikają z ignorowania realiów dojrzewania i wpływu świata cyfrowego na dzieci.
Nie zachowujmy się jak strusie, które chowają głowę w piasek i mówią, że nic się nie stało. To nie jest pojedynczy wybryk. Każdy, kto pamięta okres dojrzewania, wie, jak silna jest ta sfera. Jeśli jej nie nazywamy i nie oswajamy, to ona wymyka się spod kontroli
- tłumaczy prof. Konopczyński.
"Szkoła jest tylko scenerią"
Czy dzieci działały samodzielnie? Profesor Konopczyński mówi, zarabianie na materiałach pornograficznych wykracza poza typowy rozwój psychiczny dzieci w tym wieku:
Dla mnie bulwersujące jest to, że nie chodzi o zachowania seksualne same w sobie, tylko o proceder zarabiania pieniędzy. Mam poważną wątpliwość, czy te dzieci same to wymyśliły; może były narzędziem w rękach dorosłych. Znając rozwój młodego człowieka, nie wierzę, że jedenasto- czy trzynastolatek wpada na pomysł tworzenia i sprzedawania pornografii
- uważa Konopczyński.
Choć zdarzenia miały miejsce w szkole, profesor odrzuca prostą narrację obwiniania placówki. Przekonuje, że najważniejsze jest środowisko, w którym dzieci funkcjonują na co dzień, bo: "Szkoła jest tylko scenerią. Pytanie brzmi: gdzie jest reżyser tego zła? Gdzie to zło się urodziło? Przyjrzałbym się raczej środowisku rodzinnemu i lokalnemu. Nie wierzę, że takie rzeczy powstają w głowach jedenastoletnich dzieci bez wcześniejszego impulsu i klimatu, który temu sprzyja".
Jak reagować? Ostrożnie, ale...
Konopczyński przestrzega przed pochopnymi decyzjami, zwłaszcza przed kierowaniem dzieci do placówek wychowawczych. Jego zdaniem taka reakcja może przynieść odwrotny skutek:
Jestem przeciwnikiem brutalnego odrywania takich dzieci od środowiska i wysyłania ich do ośrodków. Po pierwsze, to rzadko pomaga. Po drugie, mogą tam stać się „gwiazdami”. Po trzecie, system resocjalizacji nie jest przygotowany na pracę z takimi przypadkami. Tu potrzebna jest pogłębiona diagnoza — psychiatryczna i seksuologiczna.
Ważny kontekst w tej sprawie to łatwy dostęp dzieci do pornografii w sieci:
Inspiracją było oglądanie pornografii, bo skądś musieli wiedzieć, jak to zrobić. A dostęp do tych treści jest praktycznie nieograniczony. Wystarczy kliknąć, że ma się 18 lat. To jest fikcja. W dobie nowych technologii powinniśmy tworzyć zabezpieczenia, a my z tym nic nie robimy.
Komentarze (1)
Najnowsze
-
08:01
„Pasy” wróciły do treningów. Trener Grzelak szykuje zmiany w Cracovii
-
07:46
Miliony na inwestycje, spadający dług i polityczny spór. Zarząd Małopolski z absolutorium
-
07:29
Awantura po wyborach osiedlowych w Nowym Sączu. Sprawą zajmie się policja
-
07:07
Dobra wiadomość dla kierowców. Wraca ruch na łącznicach węzła Książ
-
06:49
Krakowska kuria bez zadłużenia. Kard. Ryś powierza finanse świeckiemu ekonomiście
-
06:25
We wtorek nawałnic być już nie powinno, choć możliwe są lokalne burze. Będzie ciepło
-
06:09
Powrót na szczyt. Uniwersytet Jagielloński liderem rankingu Perspektywy 2026
-
06:00
Wypadek z udziałem ciężarówki i osobówki na trasie Szczucin-Dąbrowa Tarnowska. Cztery osoby ranne
-
20:53
Polacy źle oceniają lokalne władze, ale nie zawsze chcą zmiany. Politolog wyjaśnia dlaczego
-
17:47
Order dla Zełenskiego odebrany. Jak rosyjska propaganda wykorzystuje decyzję Nawrockiego?
-
15:58
Co żyje na przystankach i w tramwajach? Kraków bada miejski mikroświat
-
15:41
Policja ustaliła tożsamość kobiety wyłowionej z Wisły
-
15:28
Gmina chce zlikwidować farmę fotowoltaiczną. Owce i kozy będą lepsze?
-
15:00
Swiatłana Cichanouska w Krakowie. „Wolna Białoruś jest interesem całego regionu”
-
14:29
Chabas, berbelucha i zajzajer
-
14:13
Tańsze bilety w Krakowie? Ekspert: „Nie ma darmowej komunikacji miejskiej”
-
13:51
Koniec prac przy kluczowym obiekcie obwodnicy Oświęcimia
-
15:05
Zdrowie zaczyna się w jamie ustnej
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 1.