Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu wywołała kolejną falę napięć w relacjach polsko-ukraińskich. Dr Michał Marek z Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa zwraca uwagę, że w obecnej sytuacji niemal każdy ruch jednej ze stron może zostać wykorzystany przez rosyjską i białoruską propagandę.
„Co teraz nie zrobilibyśmy, to one będą wykorzystywane przeciwko nam” – mówił w Radiu Kraków, odnosząc się do działań informacyjnych Federacji Rosyjskiej i Białorusi.
Pułapka eskalacji w relacjach z Ukrainą
Dr Michał Marek ocenia, że Polska i Ukraina znalazły się w sytuacji wymagającej dużej ostrożności komunikacyjnej. Jak mówił, nie jest to sytuacja bez wyjścia, ale wymaga przemyślanych decyzji i zmiany podejścia po obu stronach.
Ekspert nie wskazuje jednej strony jako wyłącznie odpowiedzialnej za eskalację napięcia. Zaznacza, że sytuacja jest trudna, a strona ukraińska również ponosi część odpowiedzialności za obecny kryzys. Kluczowe pytanie brzmi teraz, która ze stron zdecyduje się na deeskalację.
W jego ocenie perspektywa nie jest optymistyczna, bo atmosfera jest napięta, a przestrzeń informacyjna natychmiast wzmacnia każdy konfliktowy sygnał.
Rosyjska narracja: Polska „potwierdza” tezy Moskwy
W rosyjskiej i białoruskiej infosferze decyzja o odebraniu orderu została wpisana w dobrze znany schemat propagandowy. Według dr. Marka główna linia narracyjna polega na przedstawianiu tej decyzji jako rzekomego potwierdzenia rosyjskich tez o Ukrainie.
Rosyjska propaganda sugeruje, że Polska miała w ten sposób uznać, iż na Ukrainie panuje „kult nazizmu”, a samo państwo ukraińskie ma charakter „nazistowski”.
Ta decyzja prezydenta Nawrockiego została wpisana w kontekst uwiarygadniania rosyjskich narracji o charakterze antyukraińskim
– tłumaczył ekspert.
Jak dodawał, przekaz ten jest wykorzystywany także do oddziaływania na odbiorców w Polsce. Ma budować wrażenie, że Polska dokonuje reorientacji politycznej i odchodzi od dotychczasowego kursu prozachodniego oraz proukraińskiego.
„Reorientacja na Rosję” jako przekaz wpływu
Dr Marek wskazywał, że w przestrzeni internetowej pojawiają się głosy sugerujące, iż decyzja prezydenta powinna być początkiem „normalizacji” relacji z Rosją. W tym kontekście aktywne są zarówno źródła związane z rosyjską i białoruską agenturą wpływu, jak i osoby koniunkturalnie podchwytujące te przekazy.
W takich narracjach Polska miałaby nie tylko odchodzić od wsparcia dla Ukrainy, ale wręcz zwracać się w stronę polityki prorosyjskiej i probiałoruskiej. Ekspert mówił o próbach wywierania presji na prezydenta, m.in. poprzez media społecznościowe, by kolejnymi gestami „przypieczętował” taką reorientację.
W jego ocenie jest to celowe wykorzystywanie napięcia w relacjach polsko-ukraińskich do promowania tez korzystnych dla Kremla.
Propagandowy nacisk zaczął się wcześniej
Aktywność kont i źródeł promujących rosyjskie narracje nie pojawiła się dopiero po decyzji o odebraniu orderu. Według dr. Marka była widoczna już wtedy, gdy pojawiły się pierwsze informacje, że taka decyzja jest rozważana.
Wówczas zaczęto budować przekaz naciskający na prezydenta: jeśli zapowiedział taki ruch, musi go wykonać, bo w przeciwnym razie okaże słabość albo dopuści się zdrady. Po podjęciu decyzji ten sam przekaz został przekształcony w dowód na rzekomą antyukraińską zmianę kursu Polski.
Ekspert podkreślał, że mechanizm jest typowy dla propagandy: najpierw wzmacnia się presję, a później wykorzystuje efekt decyzji jako potwierdzenie wcześniej przygotowanej tezy.
Polska jako państwo „mściwe” i „agresywne”
W rosyjskiej propagandzie pojawia się również wątek przyszłej „zemsty” Polski na Ukrainie. Według dr. Marka chodzi m.in. o sugestie, że Polska będzie utrudniać Ukrainie wejście do Unii Europejskiej albo próbować odzyskać polityczne i finansowe korzyści z dotychczasowego wsparcia.
To część szerszego obrazu Polski jako państwa agresywnego, mściwego i kierującego się imperialnymi ambicjami. W tej narracji powracają także stare tezy o rzekomych polskich planach zajęcia Lwowa czy zachodniej Ukrainy.
Jednocześnie Rosja przedstawia Polskę jako państwo wewnętrznie rozbite: z jednej strony ma być rząd wspierający Ukrainę wbrew „woli narodu”, z drugiej – obóz prezydenta Karola Nawrockiego, przedstawiany jako rzekomy wyraz społecznego sprzeciwu wobec tej polityki.
W wizji tej rzeczywistości jesteśmy siłą zła, prowokatorami i kimś, kto zdradza
– mówił dr Marek.
Co dalej z polską narracją?
Dr Marek zastrzegł, że jako badacz infosfery nie chce pouczać rządu ani prezydenta, ale wskazał, że Polska powinna unikać skrajnych emocji i traktowania jednego wydarzenia jako trwałego zerwania relacji.
Przypomniał, że nie jest to pierwszy poważny kryzys w relacjach polsko-ukraińskich. Z każdego kryzysu można wyjść, zwłaszcza że strategiczne interesy Polski i Ukrainy pozostają w wielu punktach wspólne.
W jego ocenie prędzej czy później dojdzie do normalizacji, choć obecna decyzja może zostawić cień na relacjach. Kluczowe będzie to, czy dalsze działania zostaną rozegrane rozsądnie i bez nadmiernych emocji.
Wspólnota interesów mimo kryzysu
Dr Marek podkreślał, że Polska i Ukraina nadal mają wspólny interes wynikający z zagrożenia ze strony Rosji. To czynnik, który mimo napięć wciąż powinien skłaniać do szukania porozumienia.
„Pewne interesy strategiczne państwa polskiego i Ukrainy pozostają” – zaznaczał ekspert.
Jego zdaniem nie należy zakładać, że obecny kryzys na stałe zdeterminuje relacje między państwami. W dłuższej perspektywie możliwe jest osiągnięcie konsensusu, jeśli obie strony ograniczą emocje i będą pamiętać o wspólnym zagrożeniu.