Fot. M. Lasyk
Ostatnie dni kampanii nie muszą być jedynie formalnym domknięciem wyborczej rywalizacji. Zdaniem prof. Macieja Zakrzewskiego z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II wydarzenia na finiszu mogą jeszcze wpływać na decyzje części wyborców. Jako przykład wskazuje wycofanie się Jana Hoffmana.
– Sympatie i przywiązanie do kandydatów wyrabiamy sobie długo wcześniej. Natomiast tego typu zwroty akcji mogą modyfikować wynik wyborczy – mówi politolog.
Zakrzewski porównuje tę sytuację do wcześniejszych wyborów w Krakowie i wycofania kandydatury Stanisława Mazura. Zwraca jednak uwagę, że podobnych decyzji trudno spodziewać się obecnie po kandydatach związanych z partiami.
– Oni nie tylko rywalizują o wynik, o to, żeby zostać bądź nie zostać prezydentem Krakowa, ale również o pozycję w ramach swoich struktur partyjnych – zauważa.
Liderzy partii mobilizują swoich wyborców
Na finiszu kampanii w Krakowie pojawiają się liderzy ogólnopolskich ugrupowań. Zdaniem Macieja Zakrzewskiego ich obecność służy przede wszystkim mobilizacji najbardziej związanych z partiami wyborców.
Politolog wskazuje między innymi na zaangażowanie polityków Koalicji Obywatelskiej w kampanię Moniki Piątkowskiej. Jak zauważa, coraz wyraźniejsza obecność przedstawicieli ugrupowania oznacza odejście od wcześniejszego dystansowania kandydatki od partyjnego zaplecza.
Podobną mobilizację Zakrzewski dostrzega po lewej stronie sceny politycznej. Obecność w Krakowie Adriana Zandberga i Włodzimierza Czarzastego wiąże z rywalizacją o wyborców lewicy.
Jednocześnie – jak podkreśla – krakowska kampania różni się od wielu ogólnopolskich pojedynków politycznych. Powodem jest obecność silnych kandydatów niezwiązanych bezpośrednio z partiami.
– W Krakowie mamy silnego kandydata pozapartyjnego, który powoduje, że takie proste przełożenie podziałów ogólnopolskich po prostu nie działa – mówi Zakrzewski.
Niezdecydowani mogą wybrać dopiero przy urnie
Istotną grupą pozostają wyborcy, którzy jeszcze nie zdecydowali, na kogo oddadzą głos. Zdaniem politologa w analizach kampanii często przecenia się znaczenie długo przemyślanej i dokładnie skalkulowanej decyzji wyborczej.
– Bardzo duża część wyborców idzie i podejmuje decyzję w ostatniej chwili – zaznacza.
Jak dodaje, o wyborze mogą przesądzać sympatia lub niechęć do kandydata, a czasami po prostu decyzja podjęta tuż przed głosowaniem. Według Zakrzewskiego kandydaci partyjni mogą liczyć przede wszystkim na bardziej stabilną grupę swoich zwolenników, natomiast wyborcy niezdecydowani pozostają ważni szczególnie dla kandydatów obywatelskich.
Czy krakowianie są zmęczeni wyborami?
Politolog zwraca również uwagę na wyjątkowo intensywny dla Krakowa okres polityczny. Po referendum mieszkańcy miasta ponownie idą do urn, a przed nimi kolejne wybory w następnym roku.
– Bardzo dużo było emocji i mobilizacji, jeśli chodzi o referendum. Zobaczymy. Myślę, że frekwencja pokaże, na ile nastąpiło zmęczenie i na ile udało się zmobilizować wyborców – mówi Zakrzewski.
Nie zgadza się jednak z prostym założeniem, że niższa frekwencja automatycznie działa na korzyść kandydatów partyjnych. Jego zdaniem zależność nie jest tak jednoznaczna.
Końcówkę kampanii Zakrzewski opisuje także jako mniej skoncentrowaną na bezpośredniej konfrontacji z Łukaszem Gibałą. W jego ocenie sposób prowadzenia kampanii przez tego kandydata jest świadomą strategią polegającą na dystansowaniu się od części sporów między pozostałymi uczestnikami wyborów.
Politolog podkreśla jednak, że sama kampania nadal trwa, a część wyborców podejmie decyzję dopiero w ostatnich godzinach przed głosowaniem.