Ucho zewnętrzne, środkowe i wewnętrzne
Ucho dzieli się na trzy podstawowe części: ucho zewnętrzne, środkowe i wewnętrzne. Każda z nich pełni niezwykle ważną funkcję w procesie odbierania i interpretowania dźwięków. Ucho zewnętrzne tworzą małżowina uszna oraz przewód słuchowy. To właśnie małżowina wyłapuje fale dźwiękowe z otoczenia i kieruje je dalej, aż do błony bębenkowej. Tam rozpoczyna się prawdziwa podróż dźwięku. Za błoną bębenkową znajduje się ucho środkowe, w którym pracują trzy maleńkie kosteczki słuchowe: młoteczek, kowadełko i strzemiączko. Są to najmniejsze kości w ludzkim ciele, ale ich znaczenie jest ogromne. Odbierają drgania błony bębenkowej i przekazują je dalej, wzmacniając sygnał.
Ucho wewnętrzne to tzw. ślimak. Drgania mechaniczne przekazywane przez kosteczki słuchowe trafiają do narządu Cortiego, struktury znajdującej się wewnątrz ślimaka – mówi Jakub Kręgiel.
W narządzie Cortiego fale mechaniczne zostają zamienione na impulsy nerwowe. Następnie sygnały te trafiają do mózgu, który interpretuje je jako konkretne dźwięki: mowę, muzykę, szum wiatru czy śmiech drugiego człowieka. Wystarczy drobne uszkodzenie któregoś elementu, aby pojawiły się problemy ze słuchem lub równowagą.
Dlaczego na nagraniu brzmimy inaczej?
Wiele osób po usłyszeniu własnego głosu z nagrania, jest zaskoczonym, że brzmi inaczej. Skąd ta różnica? Kiedy mówimy, nasz mózg odbiera dźwięk na dwa sposoby jednocześnie. Pierwszy to klasyczne fale dźwiękowe docierające do uszu przez powietrze. Drugi jest znacznie bardziej interesujący, to drgania mechaniczne przenoszone przez kości czaszki. Podczas mówienia fałdy głosowe wprawiają w drgania nie tylko powietrze, ale również struktury kostne głowy. Te drgania docierają bezpośrednio do ucha wewnętrznego i nakładają się na dźwięk słyszany z zewnątrz. W efekcie własny głos wydaje nam się głębszy. Nagranie eliminuje jednak przewodnictwo kostne. Słyszymy wyłącznie fale dźwiękowe rozchodzące się w powietrzu, dokładnie tak samo, jak wszyscy inni.