Czy zwierzęta powinny odwiedzać pacjentów w hospicjach?
W programie „Koło Naczelnych” Anna Piekarczyk i prof. Marcin Urbaniak rozmawiali o planowanych zmianach dotyczących prawa pacjentów terminalnie chorych do kontaktu ze zwierzętami domowymi. Dyskusja dotyczyła przede wszystkim tego, gdzie przebiega granica między komfortem człowieka a dobrostanem zwierzęcia.
Pomysł zakłada umożliwienie pacjentom hospicjów i oddziałów paliatywnych spotkań z własnymi pupilami. Inspiracją była inicjatywa prof. Tomasza Dzierżanowskiego, kierownika kierownik Kliniki Medycyny Paliatywnej WUM, który zwraca uwagę, że kontakt ze zwierzęciem może zmniejszać samotność, poprawiać nastrój, a czasem także pomóc pacjentowi pożegnać się ze swoim towarzyszem.
Prof. Urbaniak podkreślał jednak, że choć idea jest szlachetna, projekt powinien uwzględniać również potrzeby samych zwierząt. Jego zdaniem psy zwykle lepiej radzą sobie z takimi wizytami dzięki silnym więziom społecznym z opiekunami. Znacznie bardziej problematyczna może być sytuacja kotów, które silniej reagują stresem na zmianę otoczenia, hałas i obce zapachy.
Koty mają kompletnie inny repertuar naturalnych zachowań od psów.Kot o wiele gorzej znosi zmianę miejsca swojego codziennego przebywania nawet na kilkadziesiąt minut czy kilka godzin.Zapachy, dźwięki, hałas, niezrozumienie sytuacji, brak interpretacji konkretnego, dlaczego tak się dzieje (…) najprawdopodobniej stłumią i przyćmią ten kontakt z opiekunem i kot po prostu nie zrozumie, dlaczego akurat tu i teraz znajduje się w sali szpitalnej.
Obecne przepisy nie regulują takich odwiedzin — decyzję podejmują indywidualnie szpitale i hospicja. W praktyce oznacza to konieczność stworzenia odpowiednich, spokojnych miejsc spotkań oraz zaangażowania specjalistów od zachowania zwierząt, a nie przypadkowych „behawiorystów” po krótkich kursach.
Zwierzęta bywają traktowane instrumentalnie — jako narzędzie poprawy samopoczucia człowieka — bez refleksji nad ich własnym stresem i emocjami.Możliwość spotkania chorego z własnym zwierzęciem może być bardzo ważna emocjonalnie, ale wymaga rozsądnych ograniczeń i odpowiedzialnego przygotowania. Najważniejsze pozostaje znalezienie równowagi między potrzebami człowieka a dobrostanem zwierzęcia.