Fot. Emilia Wietecha
Nowa kładka Kazimierz–Ludwinów ma szansę ożywić tę część Krakowa podobnie jak kładka Bernatka – uważa Borys Czarakcziew, przewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Architekt przekonuje jednak, że miasto nie musi za wszelką cenę szukać spektakularnych budynków. – Architektura służy społeczeństwu, więc nie możemy projektować tylko dlatego, żeby było „wow” – mówił w Radiu Kraków.
Kładka Kazimierz–Ludwinów może ożywić tę część Krakowa
Otwarta kładka Kazimierz–Ludwinów od początku budziła sporo emocji. Dyskutowano między innymi o jej wysokości i wpływie na panoramę miasta. Borys Czarakcziew przyznaje, że w obecnej wersji projekt mu się podoba.
– Myślę, że może rzeczywiście budziła pewne kontrowersje ta zbyt duża amplituda. Niemniej jednak po korekcie, która została dokonana, już nawet nie ma głosów z UNESCO – mówił.
Jego zdaniem przeprawa może odegrać podobną rolę jak kładka Bernatka, która przyczyniła się do ożywienia Podgórza. Ludwinów, jak wskazywał, wciąż ma duży potencjał rozwoju, między innymi ze względu na teren po hotelu Forum.
– Sądzę, że tak, dlatego że kładka Bernatka spełniła dużą swoją rolę i ożywiła bardzo Podgórze – podkreślił.
Kraków nie potrzebuje architektury tylko po to, by było „wow”
W rozmowie pojawiło się też pytanie, czy Krakowowi nie brakuje bardziej odważnych projektów architektonicznych. W mieście powstaje Centrum Muzyki, planowana jest nowa filharmonia, a na Rynku Głównym ma pojawić się fontanna. Zdaniem prowadzącego są to projekty raczej spokojne i zachowawcze. Czarakcziew przekonywał jednak, że taki charakter miasta nie jest przypadkowy.
Przypomniał między innymi niezrealizowany projekt Akademii Muzycznej autorstwa Franka Gehry’ego oraz inne śmiałe koncepcje, które nie spotkały się z akceptacją.
– Chyba taki jest Kraków właśnie. On taki ma być – mówił. Jednocześnie zaznaczył, że miasto rozwija się, a architektura powinna przede wszystkim odpowiadać na potrzeby mieszkańców.
Jego zdaniem problemem jest także poziom edukacji estetycznej i architektonicznej. Bardzo nowoczesne projekty w najbardziej historycznych częściach Krakowa mogłyby wywołać silny sprzeciw i zostać odrzucone już na początku dyskusji.
Architektoniczne marzenie? Przywrócić centrum mieszkańcom
Zapytany o swoje największe architektoniczne marzenie dla Krakowa, Czarakcziew nie wskazał jednak konkretnego budynku.
– Moim naprawdę marzeniem byłoby to, żebyśmy przywrócili centrum Krakowa, czyli Stare Miasto mieszkańcom – powiedział.
Jak zauważył, szczególnie wyraźnie było to widać podczas pandemii, kiedy centrum miasta opustoszało. Jego zdaniem Krakowowi brakuje miejsca, w którym sami mieszkańcy chcieliby się spotykać.
– Marzeniem może być miejsce, gdzie wszyscy my, Krakowianie, chcielibyśmy się spotykać, bo na razie takiego miejsca po trzydziestu latach samorządu nie mamy – podsumował.