Kładkę przywitał hejnał Krakowa, wieczorem nowa przeprawa została podświetlona - światło podkreśli jej charakterystyczną, falującą formę. Kładkę testowały tłumy Krakowian.
Państwa obecność przekonuje mnie, że ta inwestycja wcale nie jest ekstrawagancją, bo jej po prostu potrzebujecie. Przyszliście, chcecie się nią cieszyć, chcecie ją użytkować i doskonale rozumiecie symbolikę mostu, który łączy po 115 latach Ludwinów z Kazimierzem
- mówił podczas otwarcia pełniący obowiązki prezydenta miasta Stanisław Kracik. Przypomniał, że kiedyś w tym miejscu działał prom, a wcześniej most, spalony w XVII wieku przez wojska szwedzkie.
Czy kładka podoba się Krakowianom?
- Bardzo nam się podoba, jesteśmy zachwyceni! Widoki są przepiękne, rewelacja. Byłam na samej górze. Ciężko się przedostać, bo jest taki tłum. Więcej kładek! Będziemy mieć bliżej, krócej, szybciej - usłyszeliśmy.
Kładka ma około 130 metrów i ma kształt sinusoidy. Odwołując się do jej formy, Kracik życzył, aby stała się nowym symbolem Krakowa, odnoszącym się do fali, ruchu i dynamiki.
W inauguracji wziął udział także architekt Kazimierz Łatak, który przyznał, że cieszy go tak duża liczba zgromadzonych na kładce Krakowian:
- To bardzo miły widok, że kładka została dopełniona tymi osobami, dla których to było projektowane i wymyślane.
Wyginające się wstęgi
Dyrektor Zarządu Inwestycji Miejskich Łukasz Szewczyk zaznaczył, że historia nowej kładki sięga 20 lat wstecz. Wspominał, że już wtedy miasto pracowało nad dokumentami i uzyskało pozwolenie na budowę, ale ograniczenia finansowe na lata uniemożliwiły ich realizację. Urząd wrócił do koncepcji kładki w 2022 roku, uzyskując kolejne pozwolenie na budowę i pozyskując środki. Właściwe prace rozpoczęły się na początku 2024 roku.
- Dzisiaj możemy powiedzieć tak: udostępniamy nowy, piękny obiekt łączący Kazimierz z Ludwinowem. Przeszedł wszystkie próby, jest bezpieczny – powiedział Szewczyk i przekazał Stanisławowi Kracikowi pozwolenie na użytkowanie dla całego obiektu. - Przypomnę, że rok 2006 to rozstrzygnięcie konkursu, w 2009 było pierwsze pozwolenie na budowę i właściwie później prace nad zabezpieczeniem środków. Przez wiele, wiele lat to się nie udawało. Ostatecznie 2022 rok był przełomowy.
Budowana od stycznia 2024 roku kładka Kazimierz–Ludwinów jest szeroka na prawie 14 m, a w najwyższym punkcie osiąga wysokość blisko 16 m. Połączyła bulwar Inflancki między ulicami Skawińską a Wietora po stronie Kazimierza z bulwarem Wołyńskim w pobliżu ulicy Ludwinowskiej. Inwestycja kosztowała blisko 120 mln zł.
Konstrukcja składa się z trzech stalowych części – dwóch przeznaczonych dla ruchu pieszego i rowerowego oraz centralnej części widokowej. Za jej projekt odpowiada Biuro Projektów Lewicki Łatak. Forma kładki tworzy efekt przeplatających się, łagodnie wyginających się wstęg, dzięki czemu przeprawa – w zamierzeniu twórców – ma stać się rozpoznawalnym elementem krakowskiego krajobrazu.
Inwestycja od początku budziła sprzeciw
Budowa kładki Kazimierz–Ludwinów od początku wywoływała protesty. Kontrowersje dotyczyły przede wszystkim rozmiarów konstrukcji i jej wpływu na krajobraz zabytkowej części Krakowa.
Krytycy inwestycji wskazywali, że masywna stalowa konstrukcja może zaburzyć widok na historyczne otoczenie Wisły. Po licznych sprzeciwach i interwencjach UNESCO projekt został zmieniony.
Obniżono środkowe przęsło, a także zmodyfikowano układ schodów i najazdów dla rowerów od strony Kazimierza.