Niestety to bolesna prawda, choć brzmi jak scenariusz kiepskiego filmu science fiction i to klasy B. Zacznijmy od twardych faktów. Instytut Humanites przebadał ponad tysiąc dorosłych Polaków i te liczby naprawdę dają do myślenia. Aż 70% osób mieszkających w pojedynkę nie przytula się do drugiego człowieka nawet raz w tygodniu. Powoli stajemy się społeczeństwem zamkniętym w czterech ścianach swoich kawalerek.
W tym momencie wchodzi cała na biało sztuczna inteligencja. Skoro nie ma do kogo słowa powiedzieć, to z kim gadamy? Co piąty Polak klika z botem przynajmniej raz w tygodniu. Mało tego, niemal co trzeci badany wprost przyznaje, że łatwiej mu pogadać o kłopotach z AI niż z żywym człowiekiem. Wśród dwudziestolatków to już 36%.
Dlaczego? Chatbot nie przewraca oczami, nie rzuca złośliwego - "a nie mówiłem", nie strzela focha i zawsze ma dla nas czas. Jednak to jest relacja taka na niby.
Tu dochodzimy do sedna. Co to ma wspólnego z gospodarką? Mogłoby się wydawać, że samotny programista w ciemnym pokoju, popijający yerbę z algorytmem to jest już szczyt efektywności. Otóż błąd. Samotność podcina skrzydła biznesowi. Prawdziwe innowacje nie biorą się z samotnego klepania promptów w koncie. One rodzą się ze zderzenia perspektyw, z zaufania, z twórczego sporu przy biurowym ekspresie do kawy.J eśli nie potrafimy zaufać drugiemu człowiekowi w życiu prywatnym, jak mamy zbudować zgrany zespół, który zrewolucjonizuje rynek?
Co ciekawe, w tych samych badaniach aż 37% z nas boi się, że sztuczna inteligencja zmieni ludzi w cyborgi z czipami w głowie. Tego się nie bójmy. Bójmy się emocjonalnego zardzewienia. Największym zagrożeniem wcale nie jest to, że roboty zaczną czuć jak ludzie. Zagrożeniem jest to, że my, zamiast podać rękę koledze z biurka obok, zaczniemy szukać empatii u generatora tekstu.