share
Bitwa 1920 vs Powstanie 1944. Co tak naprawdę świętujemy?
Bitwa warszawska 1920 i Powstanie Warszawskie 1944, największa bitwa stoczona podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi. Pierwsza symbolem zwycięstwa, druga naznaczona heroizmem walczących z okupantem o wolność, ale militarnie i politycznie przegrana, a propagandowo ogłaszana zwycięską moralnie. Czy Bitwa Warszawska była pełnym sukcesem? Czy Powstanie Warszawskie to wyłącznie narodowa tragedia? Oba wydarzenia były marginalizowane, cenzurowane przez dziesięciolecia trwania Polski Ludowej, ale także coraz bardziej w świadomości społecznej mitologizowane. Obie bitwy świętowane wyjątkowo „hucznie” w III RP. Czy my wiemy, co tak naprawdę świętujemy i czemu huczne świętowanie tych wydarzeń ma dziś służyć? Co łączy wygraną i klęskę w walce o wolność? O tym w rozmowie z dr Maciejem Korkuciem, naczelnikiem Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Krakowie, wykładowcą Uniwersytetu Ignatianum, autorem i współautorem książek, artykułów i rozpraw naukowych oraz publicystycznych poświęconych najnowszym dziejom Polski, dziejom totalitaryzmów, walk zbrojnych i oporu społecznego w latach 1939-1989, strukturom i metodom pracy aparatu bezpieczeństwa. Program prowadzi Jolanta Drużyńska. Emisja w środę 12 sierpnia o godzinie 21:05 Program także na kanale YouTube Radia Kraków.
1. Polska bateria dział 120 mm ostrzeliwuje rosyjskie pozycje - bitwa warszawska 1920/ Wikipedia 2. Powstanie Warszawskie: Kompania "Maciek" batalionu "Zośka" po przejściu kanałami do Śródmieścia, na ulicę Warecką, dnia 2.IX.1944/ Wikipedia
„Żadne korzyści z wojny nie są tak wielkie, aby mogły jej szkodom dorównać” – pisał Andrzej Frycz Modrzewski w dziele „ O poprawie Rzeczypospolitej”. Czy ta opinia wybitnego myśliciela sprzed kilku stuleci może być uznaną za zasadną także w wypadku wojny polsko- boleszwickiej ? – pyta w swej książce ”Przegrane zwycięstwo” krakowski historyk prof. Andrzej Chwalba […] W czasie wojny straty w wojsku polskim przekroczyły ponad 200 tysięcy żołnierzy i oficerów [ale] mimo poważnych strat społeczeństwo było dumne z polskiej armii. Sukces na wschodzie dowiódł, że państwo polskie nie było wybrykiem historii, a o jego wschodnich granicach współdecydowali już bezpośrednio Polacy. Taki sukces był potrzebny narodowi z powodu rozbiorów i nieudanych powstań. W wieku XIX Polacy żyli od klęski do klęski, ale teraz dzięki zbiorowemu wysiłkowi koło historii się odwróciło […]. Armia Czerwona nie osiągnęła zakładanych celów politycznych i mimo wsparcia, jakie otrzymała ze strony Niemiec, nie doprowadziła do zniszczenia systemu wersalskiego. Impet dwóch pokrzywdzonych państw, Niemiec i Rosji, został powstrzymany, przynajmniej na jakiś czas. […] Granica ryska [po podpisaniu traktatu pokojowego w Rydze 18 marca 1921 roku] to wynik kompromisu. Nie było zwycięzcy ani zwyciężonego. Kompromis żadnej ze stron nie zadowolił, bo taka jest jego natura […] Warszawa i Moskwa znały swoje silne i słabe strony i wiedziały, że mimo wszystko są skazane na pokój, przynajmniej w tym momencie”
A. Chwalba „ Przegrane zwycięstwo. Wojna polsko-bolszewicka 1918- 1920”, Wołowiec 2020
Józef Piłsudski z asystą oddziału kawalerii witany przez ludność cywilną w 1920 r / NAC
„Najbardziej wyrazistym aktem walki o prawa Rzeczypospolitej Polskiej do niepodległości było Powstanie Warszawskie. Wybuchło 1 sierpnia 1944 r. – w czasie kiedy jednostki sowieckie zbliżały się do Wisły. W dzielnicach wyzwolonych przez Armię Krajową do jawnej działalności przystąpiły struktury państwowe RP. Odbudowa wolnej Rzeczypospolitej Polskiej na obszarze stolicy psuła Stalinowi plany przeniesienia tam marionetkowego PKWN. Zaprzeczała też głoszonej przez niego w listach do Roosevelta i Churchilla tezie, że AK jest fikcją, a jedyną poważną siłą w Polsce są „jego” komuniści. Moskwa liczyła więc na szybkie zduszenie powstania rękami Niemców. Dlatego Stalin najpierw negował, że w stolicy wybuchły jakiekolwiek walki. A kiedy okazało się, że Niemcy nie są w stanie zdusić powstania w ciągu kilku dni, na Kremlu zadecydowano o podjęciu kroków wrogich. Stalin zatrzymał antyniemiecką ofensywę Armii Czerwonej, rezygnując z realizacji wcześniejszych planów uderzenia na miasto na początku sierpnia. Wstrzymał działalność sowieckiego lotnictwa w tym rejonie. Dał Hitlerowi czas na pełną likwidację sił polskich.
Tymczasem alianci zachodni godzili się na lotniczą pomoc w dostawach broni, amunicji i żywności dla powstańców. W połowie sierpnia 1944 r. zwrócili się do Sowietów o zgodę na międzylądowanie samolotów dokonujących zrzutów nad Warszawą na lotniskach po sowieckiej stronie frontu. To dawałoby sposobność na znaczne zwiększenie efektywności pomocy dla miasta. Samoloty bowiem zamiast olbrzymich ilości paliwa (aby móc wrócić do lotnisk we Włoszech) mogłyby zabierać więcej sprzętu zrzutowego dla żołnierzy AK. Sowieci jednoznacznie odmówili, blokując szanse zwiększenia pomocy dla walczących Polaków.
Sowieci prowadzili też czynne działania przeciw AK. Kiedy w połowie sierpnia 1944 r. komendant główny AK gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wezwał oddziały AK do marszu na pomoc stolicy, zarówno Niemcy, jak i Sowieci podjęli działania militarne, które miały to uniemożliwić. Niemcy zwalczali oddziały po swojej stronie frontu, Sowieci – po swojej. W takich okolicznościach Polacy musieli przegrać w Warszawie wobec miażdżącej przewagi Niemców, wyposażonych w duże ilości amunicji i ciężkiego sprzętu.
M.Korkuć „ 1944: nowe zniewolenie” – przystanekhistoria.pl
Powstańcza mogiła na Starym Mieście (okolice Pasażu Simonsa)/ Wikipedia
W rozkazie wydanym 1 września Wódz Naczelny PSZ gen. K.Soznkowski pisał „ Jeśliby ludność stolicy dla braku pomocy zginąć musiała pod gruzami swoich domów, jeśliby przez biernośc, obojętność czy zimne wyrachowanie wydana została na rzeź masową – wówczas sumienie świata obciążone będzie grzechem krzywdy straszliwej i w dziejach niebywałej. Są wyrzuty sumienia, które zabijają”. „Uważam, że wywołanie powstania w Warszawie to czyn jednocznaczny z wzięciem jako zakładników kilkuset tysięcy cywilnych mieszkanców stolicy – pisze w swoje ksiązce „Kto wydał wyrok na miasto” Andrzej Leon Sowa. Branie zakładnikow po to, by za ich życie uzyskać określone ustępstwa polityczne, jest procederem nagminnie – zwłaszcza obecnie stosowanym, ale wzięcie kilkuset tysięcy zakładników to mistrzostwo świata w tej dziedzinie. Mimo zagrożenia ich życia Stalin nie pospieszył z pomocą”.