Czy Kraków może skuteczniej reagować na antyukraińskie dyskoteki organizowane na Rynku Głównym pod szyldem zgromadzeń publicznych? W rozmowie z Radiem Kraków dr Maciej Pach, konstytucjonalista z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka INP PAN, oraz adwokat Piotr Rachwał z Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego przekonywali, że obowiązujące przepisy dają gminie narzędzia do działania. Ich zdaniem problemem nie musi być brak prawa, ale sposób jego stosowania.
Czy Kraków zawodzą przepisy, czy praktyka?
Punktem wyjścia rozmowy były organizowane od miesięcy na krakowskim Rynku Głównym antyukraińskie dyskoteki. Ich organizatorzy zgłaszają je jako zgromadzenia publiczne. Miasto apelowało wcześniej o zmianę przepisów, argumentując, że obecne prawo ogranicza możliwości reagowania.
Dr Maciej Pach przyznał, że jeszcze kilka dni wcześniej odpowiedziałby, iż władze Krakowa zawodzą. Jego zdaniem obowiązujące przepisy już teraz pozwalają przeciwdziałać takim inicjatywom, jeżeli w rzeczywistości nie są one zgromadzeniami publicznymi.
Zmianę w podejściu miasta ekspert dostrzega po rozwiązaniu wydarzenia zgłoszonego jako „największe wesele”. W jego ocenie była to trafna decyzja.
Dyskoteka to nie zgromadzenie publiczne
Konstytucjonalista przypomniał, że w Polsce nie obowiązuje system zgody na zgromadzenie publiczne, lecz system zawiadomienia. Oznacza to, że organizator informuje gminę o zamiarze przeprowadzenia zgromadzenia. Nie znaczy to jednak, że gmina jest całkowicie bezradna.
Ustawa Prawo o zgromadzeniach pozwala organowi gminy zakazać zgromadzenia w określonych sytuacjach. Chodzi m.in. o przypadki zagrożenia życia, zdrowia lub mienia w znacznych rozmiarach, ale także naruszenia zasad organizowania zgromadzeń.
Kluczowa jest sama definicja zgromadzenia. To zgrupowanie osób w otwartej przestrzeni, dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób, w celu wspólnych obrad albo wspólnego wyrażenia stanowiska w sprawach publicznych.
Ani dyskoteka, ani wesele nie są wspólnymi obradami ani wspólnym wyrażaniem stanowiska w sprawach publicznych
– podkreślał dr Pach.
Nadużycie wolności zgromadzeń
Adwokat Piotr Rachwał zgodził się z tą oceną. Wskazywał, że najważniejszy jest cel zgromadzenia. Jeśli wydarzenie nie służy obradom ani wyrażeniu stanowiska w sprawie publicznej, może być uznane za próbę obejścia prawa.
Ekspert mówił o nadużywaniu prawa podmiotowego i o wprowadzaniu do prawa administracyjnego kategorii znanych z prawa cywilnego. Chodzi o sytuację, w której ktoś formalnie powołuje się na przysługujące mu prawo, ale robi to w sposób sprzeczny z jego celem.
Organizatorzy próbują obejść prawo i nadużyć prawa do zgromadzenia
– oceniał Piotr Rachwał.
Wskazywał, że problem nie dotyczy wyłącznie Rynku Głównego. Tego samego dnia w Krakowie miało być zgłoszonych kilkanaście zgromadzeń, z których część – w jego ocenie – mogła w rzeczywistości służyć obchodzeniu innych lokalnych regulacji.
Czy miasto może zakazać kolejnej dyskoteki?
Zdaniem dr. Macieja Pacha organ gminy ma podstawy, by analizować każde zawiadomienie i w określonych przypadkach wydać decyzję o zakazie zgromadzenia.
Ekspert ponownie podkreślał, że nie chodzi o wydawanie zgody, ale o ustawową możliwość zakazu. Jeśli z zawiadomienia albo z okoliczności sprawy wynika, że wydarzenie nie spełnia celów zgromadzenia publicznego, gmina może podjąć decyzję o zakazie.
W ocenie rozmówców Radia Kraków prawo daje więc miastu narzędzia, ale wymaga od urzędników odwagi interpretacyjnej i gotowości do sprawdzenia decyzji w procedurze odwoławczej.
Dlaczego przez rok tego nie robiono?
Piotr Rachwał zwracał uwagę, że w takich sprawach samorząd musi ważyć różne wartości. Kraków jest miastem turystycznym, w którym życie nocne i wydarzenia w przestrzeni publicznej są częścią miejskiej rzeczywistości. Z drugiej strony są mieszkańcy centrum, którzy odczuwają uciążliwości związane z hałasem i cyklicznymi wydarzeniami.
Zdaniem adwokata problem narastał stopniowo. W pewnym momencie liczba uwag, skarg i wątpliwości stała się na tyle duża, że konieczna była wyraźniejsza reakcja miasta: albo w formie zakazu, albo rozwiązania wydarzenia w trakcie jego trwania.
Prawo polega także na ważeniu wartości. W pewnym momencie uciążliwość stała się zbyt duża
– mówił Piotr Rachwał.
Park kulturowy i próby obchodzenia lokalnych przepisów
W rozmowie pojawił się także wątek parków kulturowych. Piotr Rachwał wskazywał, że niektóre zgłaszane zgromadzenia mogą w praktyce służyć obchodzeniu przepisów obowiązujących na terenie krakowskich parków kulturowych, m.in. na Starym Mieście i Kazimierzu ze Stradomiem.
Regulacje te ograniczają organizowanie wydarzeń o charakterze muzycznym czy performance’owym w przestrzeni publicznej. Ekspert podał przykład zgromadzenia zgłaszanego w miejscu, w którym w rzeczywistości odbywać się miała muzyka grana przy jednej z restauracji.
Jego zdaniem pokazuje to szerszy problem: pod szyldem zgromadzeń publicznych mogą być organizowane wydarzenia, które mają inny faktyczny cel niż wyrażenie stanowiska w sprawie publicznej.
Czy trzeba zmienić ustawę?
Krakowski samorząd apelował do przedstawicieli rządu o zmianę przepisów dotyczących zgromadzeń publicznych. Obaj rozmówcy Radia Kraków byli jednak sceptyczni wobec pomysłu szybkiej nowelizacji.
Dr Maciej Pach uważa, że obecna ustawa jest wystarczająca. Przypominał, że już z jej konstrukcji wynika, iż istotą zgromadzenia jest manifestowanie poglądów w sprawie publicznej. Także zawiadomienie o zgromadzeniu powinno wskazywać cel oraz sprawę publiczną, której ma ono dotyczyć.
Ekspert zastrzegł, że nie można całkowicie wykluczyć, iż po decyzji o zakazie lub rozwiązaniu zgromadzenia sąd przyznałby rację organizatorom. Dopiero wtedy można byłoby poważnie mówić o niewystarczalności przepisów.
Najpierw stosować prawo, potem je zmieniać
Piotr Rachwał również przestrzegał przed odruchową zmianą przepisów. Jak mówił, w Polsce pojawiła się tendencja, by po każdym głośnym zdarzeniu reagować nowelizacją prawa.
Jego zdaniem prawo nigdy w pełni nie nadąży za pomysłowością osób próbujących je obchodzić. Dlatego ważniejsze jest kształtowanie postawy obywatelskiej i jasny sygnał, że obejście prawa nie będzie respektowane.
Najpierw trzeba wykorzystać wszystkie istniejące procedury i wyczerpać tok instancji, a dopiero potem myśleć o zmianie przepisów
– mówił adwokat.
W ocenie rozmówców Radia Kraków obecne regulacje dają szansę na skuteczną reakcję wobec wydarzeń, które jedynie formalnie są zgłaszane jako zgromadzenia publiczne, a w rzeczywistości mają charakter rozrywkowy albo służą obchodzeniu lokalnych zakazów.