„Rzadko pamiętamy o tym, że »Pan Tadeusz« zawiera nie tylko ironiczny, ale bardzo złośliwy obraz naszej narodowej natury. Obraz Polaków, którzy najpierw coś robią, a dopiero potem myślą. »Pan Tadeusz« to bezprawie szlacheckiej wolności pokazane przez Mickiewicza w bardzo ironiczny sposób. To zwycięstwo, które jest równocześnie klęską. Czyż i my nie byliśmy świadkami podobnych wydarzeń w ostatnim pięćdziesięcioleciu naszej historii? (…) co dzieje się w tym kraju, gdzie nie sposób stworzyć żadnej trwałej koalicji politycznej? Opowiedzenie tej historii na ekranie może nas zatem doprowadzić do ciekawego filmu, można powiedzieć – na czasie!” – mówił Andrzej Wajda w książce  „O polityce, o sztuce, o sobie” (oprac. M. Malatyńska).

Film „Pan Tadeusz”, który premierę miał w 1999 roku osiągnął sukces frekwencyjny, przyciągając do kin przeszło 6 milionów widzów i stając się tym samym drugim po "Ogniem i Mieczem” najchętniej oglądanym filmem w polskich kinach po roku 1989. Wyprzedził choćby takie amerykańskie produkcje jak "Titanic" (1998) czy "Avatar" (2009), mając niemal dwukrotnie więcej widzów w Polsce niż każdy z nich. Osiągnął też sukces finansowy. Przy budżecie 12,5 miliona złotych, zarobił ponad 82 miliony.

A jaki był odbiór tego filmu? Krytycy wyrażali różne opinie, choć generalnie przychylne. Główne uwagi dotyczyły tekstu, który jest podawany przez aktorów wierszem. Niektórzy zauważyli, że w części jest on niezrozumiały. Ale były też głosy zachwytu, że mimo iż jest to wiersz to jednak tego się nie czuje, a piękna polszczyzna zachwyca. Podczas gdy krytycy wyrzucali Wajdzie to i owo, publiczność tłumnie ruszyła do kin. Wielkim zwycięzcą tego obrazu okazał się Wojciech Kilar, który stworzył genialną muzykę. Od tego czasu jego polonez z „Pana Tadeusza” rozbrzmiewa na wszystkich studniówkach, stając się nierozerwalną częścią życia każdego z nas.

A więc czy Andrzej Wajda jest romantykiem? A może się tylko zachwyca romantycznymi mitami? Albo przestrzega nas, że romantyzm ma swoja cenę?

Zapraszamy!