Bank potraktował kupno znaczków jak wypłatę z bankomatu konkurencyjnej placówki i naliczył prowizję 5 zł. Sąsiadka napisała odwołanie i czeka na odpowiedź banku.
Czy to jednak on zawinił? Z poczty dostał opis transakcji: wypłata gotówki w Urzędzie Pocztowym. Na poczcie nie ma informacji, że transakcje kartą obciążone są prowizją. Podobno pracownicy informują klientów, że banki traktują pocztę jako Bank Pocztowy bez względu na rodzaj dokonywanej operacji, ale sąsiadka takiej informacji nie usłyszała. Gdyby tak było, poszłaby do najbliższego bankomatu i wróciła z gotówką.
Tak więc, żeby uniknąć niemiłej niespodzianki, a później tracić czas na wyjaśnienia i odwoływania, robiąc na poczcie zakupy, lub wysyłając listy, lepiej kartę zostawić w portfelu.
I jeszcze jedna sprawa. Ostatnio wysyłałam priorytetem PIT. Zaproponowano mi dodatkową usługę, polegającą na poinformowaniu smsem, kiedy przesyłka dotrze do adresata. I tak dowiedziałam się za jedyne 50 gr, że list z centrum Krakowa do centrum Krakowa szedł 4 dni.