Połowa dróg wojewódzkich wyremontowana
Trudno już mówić o typowych "polskich drogach" - dziurawych i zniszczonych. Bardziej niż o remonty kierowcy upominają się o... budowę nowych szlaków, bardziej komfortowych. W ostatnich latach najwyraźniej zmieniły się priorytety. "W Małopolsce mamy około 1200 kilometrów dróg wojewódzkich. Przez ostatnich osiem lat udało się wyremontować prawie połowę z nich. To prawie 30 zadań na łączną kwotę ponad 1 miliarda 100 tysięzy złotych. Z tego prawie 840 milionów to pieniądze unijne. Bez tego ta modernizacja nie byłaby możliwa" - mówi w rozmowie z Radiem Kraków Jacek Krupa z zarządu województwa.
Do tego doszła budowa kilku obwodnic, między innymi Dobczyc, Gdowa, Proszowic, Podegrodzia, Oklusza, Szczurowej czy Wojnicza. To zapewniło kierowcom komfort, a mieszkańcom spokój, bo w większości tych miejscowości główne drogi przebiegały przez ścisłe centrum, najczęściej przez rynek. Zmieniły się więc standardy.
- Na kolejne lata mamy zarezerwowane podobne pieniądze. Więc modernizacji doczeka się... druga połowa wojewódzkich dróg - zapewnia Krupa. Z unijnych projektów warto też wspomnieć o nowoczesnym systemie sterowania ruchem, który działa na Podhalu. Elektroniczne tablice informują, którą trasą jedzie się szybciej: zakopianką czy też drogą objazdową. To bardzo przydatne w momencie, kiedy trasa do Krakowa się korkuje. A korkuje się przecież często.
Kraków dobrym przykładem
Zmiany, które dokonały się w ciągu ośmiu ostatnich lat dobrze widać także w Krakowie - największym mieście w Małopolsce, z najbardziej rozbudowanym systemem komunikacyjnym. "Mamy 24 projekty na łączną kwotę ponad miliarda złotych. Z tego ponad pół miliarda to dofinansowanie unijne" - wylicza Marcin Korusiewicz, dyrektor krakowskiego ZIKiT-u.
Z inwestycji wspartych przez Unię można wymienić oddaną niedawno estakadę tramwajową Lipska-Wielicka, linię tramwajową na Ruczaj (wraz z rozbudową ul. Grota-Roweckiego), budowę estakady na ul. Nowohuckiej czy też remont linii tramwjowej z ronda Mogilskiego do placu Centralnego. Do tego dochodzą elektroniczne tablice z rozkładami jazdy i system sterowania światłami na skrzyżowaniach.
Krakowskie MPK też ma swoje projekty, na przykład linię tramwajową do Małego Płaszowa, ale przede wszystkim Unia wsparła zakup nowych tramwajów i autobusów. "Na wszystkie pojazdy kupione po 2006 roku dostaliśmy dofinansowanie" - mówi Marek Gancarczyk z MPK. Wśród nich oczywiście nowe tramwaje Krakowiaki. Właśnie dlatego MPK się stresuje i czeka z niecierpliwością na dostawę kolejnych egzemplarzy, bo z Unią trzeba się rozliczyć do końca grudnia.
Żeby nie było tak pięknie
Jednak z tymi małopolskimi inwestycjami komunikacyjnymi nie jest tak dobrze, jakby mogło być. Wiele z nich nie zostało zrealizowanych, a inne mają gigantyczne opóźnienia. Nie mają się z czego cieszyć na przykład mieszkańcy podkrakowskiego Zabierzowa, którzy od kilkunastu lat proszą o obwodnicę. Zapewnienia od rządu dostali dopiero teraz. Jeszcze gorzej mają mieszkańcy Mogilan i okolic, którzy domagają się budowy węzła drogowego w Gaju. Nikt ich o niczym nie zapewnił. Na szczęście w Gaju powstaje kładka dla pieszych. Mieszkańcy Jawornika pod Myślenicami na swoją kładkę czekali ponad 10 lat.
Kraków (i pewnie nie tylko) czeka na trasę S7 w stronę Kielc. Właściwie powinna być gotowa już dawno, a tymczasem - po ostrej batalii - dopiero co znaleziono na nią pieniądze i budowa ruszy najwcześniej w 2017 roku. Nie mówiąc już o ciągnących się niemiłosiernie remontach linii kolejowych. Przez gigantyczne opóźnienia nie może w pełni ruszyć Szybka Kolej Aglomeracyjna. Kilka innych regionów już swoje ma - w Małopolsce to rozwiązanie dopiero raczkuje.
- Nie można mówić o szybkiej kolei, jeśli tory nie są do tego przygotowane, a systemy nie pozwalają na szybką jazdę i wysoką przepustowość. Jesteśmy gotowi ruszyć pełną parą, ale czekamy aż PLK upora się ze wszystkimi pracami - tłumaczy Jacek Krupa. Stanie się to najwcześniej w 2018 roku. Pierwotne plany, to był koniec roku 2014. Kolejne linie szybkiej kolei będą sukcesywnie uruchamiane. Na początek połączenie do Balic, a w grudniu Miechów.
Najbliższe lata również będą ciekawe, jeśli chodzi o rozwój transportu i komunikacji w Małopolsce. Ciekawe czy kierowcy i pasażerowie zapomną o problemach w momencie, gdy kolejne inwestycje zaczną im służyć. Na razie chyba tak się dzieje. Bo któż pamięta, że podziemny Dworzec Główny w Krakowie miał być gotowy na Euro 2012?
(Maciej Skowronek/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: