Tymczasem z powodu braku chętny do pracy na SORze, do Tarnowa przyjeżdżają także lekarze z innych szpitali i miast. Dyrektor Anna Czech chciałaby, żeby się to zmieniło.
- Szukamy takich lekarzy, którzy by chcieli pracować u nas i być naszymi współpracownikami na kontrakcie, nie takich, ktorzy jeżdżą w różne miejsca. Jeśli lekarz jest związany z SOR-em, naszym szpitalem, lepiej czuje całą organizację i to jest korzystniejsze. Szukamy takich lekarzy - mówi.
Zachętą do pracy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Tarnowie ma być wynagrodzenie. 300 złotych za godzinę, to o 60 złotych więcej niż zapowiadany nowy limit, który chce wprowadzić rząd, lub od 10 do 14 tysięcy złotych brutto w przypadku etatu, w zależności od specjalizacji.
Dyrektor Szpitala Wojewódzkiego imienia świętego Łukasza podkreśla, że prace na SORze utrudnia to, że trafiają tam pacjenci, którzy nie są w zagrożeniu życia i powinni korzystać z lekarza rodzinnego, specjalisty lub z nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej.
Kolejnym uciążliwym kłopotem, jak przekonuje Anna Czech, są nietrzeźwi, którzy po likwidacji dyżuru lekarza w Punkcie Opieki nad Osobami Nietrzeźwymi, są jej zdaniem w większości przywożeni do wytrzeźwienia do szpitala.