Renata Knapik Miazga i Aleksandra Zamachowska - złote polskie szpadzistki - znalazły czas między Duesseldorfem, Zakopanem a Budapesztem, by pojawić się w naszym studiu radiowym.
Marek Solecki: Na początek wielkie gratulacje za tytuł mistrzyń Europy w drużynowej szpadzie wywalczone w Dusseldorfie. Łatwo nie było, bo przecież rywalki znakomite, jednak udało się sięgnąć po złoto.
Renata Knapik Miazga: Bardzo dziękuję za gratulacje, rywalizacja w szpadzie jest trudna i każdy z tych meczów był trudny, może poza pierwszym z Belgijkami, to wiedziałyśmy od początku, że to będzie taki mecz na rozgrzewkę. Mistrzostwa Europy to Mistrzostwa Europy, w zeszłym roku byłyśmy drugie, przegrałyśmy jednym trafieniem mecz finałowy z Francją, w tym roku dałyśmy radę się odegrać na Francuzkach, w półfinale wygrałyśmy z Rosjankami, wytrzymałaśmy przede wszystkim psychicznie te dwa turnieje. Co daje nam to, że jesteśmy jeszcze mocniejsze, pewniejsze i spokojniejsze przed mistrzostwami świata.
MS: W składzie tej złotej drużyny były też Ewa Trzebińska i Magdalena Piekarska. Tak się złożyło, że patrzyłyście z boku na tę ostatnią walkę, na to ostatnie trafienie...
Aleksandra Zamachowska: Nerwy były ogromne, siedziałyśmy, trzymałyśmy kciuki, żeby to właśnie Ewa zadała to ostatnie trafienie. No i udało się.
MS: Znakomity rok dla Was, dla całej drużyny, można powiedzieć, że kroczycie od triumfu do triumfu, drugie miejsce w Hawanie, zwycięstwa w Barcelonie i Dubaju. Seria znakomita, teraz trzymamy kciuki, by w Budapeszcie poszło równie dobrze, choć porównując Mistrzostwa Europy z Mistrzostwami Świata na pewno tych mocnych drużyn jest więcej. Chinki, Amerykanki, ale z nimi też wygrywałyście...
Renata Knapik Miazga: Na pewno nie mamy takiej drużyny z którą regularnie przegrywamy, dlatego czujemy się mocne i ten sezon pokazał, że możemy wygrać z każdym. Co więcej, dał nam bardzo dobrą lokatę przed Mistrzstwami Świata, bo będziemy walczyć z drugim rozstawieniem, czego konsekwencją jest po prostu łatwiejszy mecz w jednej ósmej finału i to jest jedyny powiedzmy taki plusik tego rozstawienia. Potem jest bardzo równa stawka i tych drużyn, które mogłyby stanąć na podium myślę, że jest około dwunastu.
MS: Ale Mistrzostwa Świata to kolejny krok do tego celu chyba podstawowego czyli do startu na igrzyskach...
Aleksandra Zamachowska: To jest kolejny etap, cel jest jeszcze daleko przed nami, cieszymy się ogromnie ze złotego medalu na Mistrzostwach Europy, ale przed nami daleka droga. Mamy kolejne takie swoje małe cele, bo ta kwalifikacja jest ważna. To jest priorytet, żeby się zakwalifikować na Igrzyska Olimpijskie w Tokio, nie bez znaczenia będzie też rozstawienie do turnieju, żeby ta droga była jak najbardziej nam przychylna i żeby to przede wszystkim nam szczęście sprzyjało.
Posłuchaj całej rozmowy Marka Soleckiego z Renatą Knapik Miazgą i Aleksandrą Zamachowską o ostatnich sukcesach polskiej szpady oraz o tym jak spędzają czas, co czytają i czego słuchają. A Mistrzostwa Świata na Węgrzech już za dwa tygodnie.
Marek Solecki/Radio Kraków