Rybakina najwyraźniej miała problem ze ścięgnem Achillesa w lewej nodze. Do spotkania przystąpiła z taśmą nalepioną wzdłuż tylnej części łydki. W szóstym gemie, gdy serwowała, poprosiła o przerwę medyczną. Po konsultacji z fizjoterapeutką wróciła na kort, ale nie zdołała włożyć pełnej siły w serwis i podjęła decyzję o kreczu.
- Mam nadzieję, że z Jeleną wszystko będzie dobrze. Mam świadomość, że kolejny turniej jest priorytetem, bo to US Open. Jest też blisko prowadzenia w rankingu, ale zdrowie jest najważniejsze - powiedziała Świątek w krótkiej rozmowie na korcie.
Z Rybakiną poprzednio mierzyła się niedawno, bo 12 sierpnia w finale w Toronto; wówczas wygrała 6:2, 6:3. Oczekiwano, że tym razem Kazaszka zagra lepszy mecz, tym bardziej, że miała szansę zostać liderką rankingu. Wobec odpadnięcia już w 1/8 finału prowadzącej na liście WTA Białorusinki Aryny Sabalenki, Rybakina potrzebowała w Cincinnati awansu do finału, aby zostać światową jedynką.
Z rankingowego punktu widzenia również dla Polki był to ważny mecz. Obecnie jest w nim piąta, ale w przypadku porażki z Rybakiną spadłaby minimum na dziewiąte miejsce. Teraz sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa wirtualnie plasuje się na ósmej pozycji. Jeśli wystąpi w finale, to będzie szósta.
W sobotnim półfinale Świątek zagra z Amerykanką Jessicą Pegulą (3.), która kilka godzin wcześniej wygrała z rodaczką Amandą Anisimovą (9.) 6:4, 2:6, 7:6 (7-4). Świątek ma bilans z Pegulą 7-5.
Pozostałe ćwierćfinały zostaną rozegrane w piątek. Amerykanka Coco Gauff (4.) zagra z Ukrainką Martą Kostiuk (10.), a pogromczyni Sabalenki - Czeszka Sara Bejlek zmierzy się z Amerykanką Madison Keys (20.).
Impreza w Cincinnati jest praktycznie ostatnim sprawdzianem światowej czołówki przed wielkoszlemowym US Open w Nowym Jorku, który rozpocznie się 30 sierpnia.