Droga biało-czerwonych w fazie pucharowej do półfinału to dwa pewne zwycięstwa 3:0, najpierw z Łotwą, a później z Niemcami. Słoweńcy również nie mieli większych problemów, najpierw 3:0 pokonali Serbów, a następnie 3:1 wygrali z Belgią.
W Mediolanie dojdzie zatem do powtórki półfinału z trzech ostatnich edycji europejskiego czempionatu. W 2019 i 2021 roku biało-czerwoni przegrali po 1:3, a w 2023 roku wygrali 3:1, po czym zostali mistrzami Europy. Historia polsko-słoweńskiej rywalizacji w mistrzostwach Europy jest jednak dłuższa, gdyż w 2017 roku Słowenia zamknęła biało-czerwonym drogę do ćwierćfinału w barażu, a w 2015 - pokonała ich w ćwierćfinale.
Obie ekipy są więc sobie bardzo dobrze znane, tylko w tym sezonie grały już ze sobą trzykrotnie: w fazie zasadniczej Ligi Narodów 3:2 wygrali Słoweńcy, w półfinale tych rozgrywek to liderzy światowego rankingu byli lepsi w trzech setach, a w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera triumfowali 3:2.
Początek wtorkowego meczu o godz. 17. Cztery godziny później w drugim półfinale Francja zagra z Finlandią. Na sobotę zaplanowano mecz o brąz i finał.
Stawką europejskiego czempionatu w tym roku jest nie tylko tytuł, ale także przepustka na igrzyska olimpijskie w Los Angeles.
Współorganizatorami ME były Finlandia, Rumunia, Bułgaria oraz Włochy.