Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Motywy sprawcy ataku w Jarosławiu nie są jeszcze znane.
- Karol Wilczyński przestrzega przed łączeniem przestępstwa z narodowością napastnika.
- Jego zdaniem tragedia może zostać wykorzystana do podsycania niechęci wobec Ukraińców.
- Hipotezy o rosyjskiej prowokacji nie są obecnie poparte dowodami.
- Rozmówca uważa, że liderzy religijni mogą pomóc ograniczyć eskalację napięcia.
Posłuchaj rozmowy Łukasza Sobieszkody z dr. Karolem Wilczyńskim.
Po ataku w Jarosławiu w internecie szybko pojawiły się komentarze odnoszące się do narodowości zatrzymanego. Dr Karol Wilczyński z Jagiellońskiego Centrum Studiów Migracyjnych przestrzega przed wyciąganiem wniosków dotyczących motywów napastnika, zanim ustalą je służby.
Zwraca uwagę, że informacja o ukraińskim obywatelstwie sprawcy może zostać wykorzystana do podsycania niechęci wobec Ukraińców mieszkających w Polsce. Nie przesądza, czy dojdzie do eskalacji przemocy. Podkreśla, że na tym etapie nie wiadomo, dlaczego doszło do ataku.
Nie wiem, czy dojdzie do eskalacji. Na pewno niektóre środowiska straszące Ukraińcami, czy wykorzystujące niechęć i nienawiść do Ukraińców, mogą jeszcze bardziej ją podsycać. [...] Bardzo wiele środowisk będzie teraz wskazywać, że ten atak był narodowościowo motywowany. Moim zdaniem trzeba zaczekać z tymi ocenami i spróbować się wstrzymać, bo tak naprawdę niewiele wiemy.
- uważa dr Wilczyński.
Wilczyński mówi również o prawdopodobieństwie wykorzystania takich wydarzeń w działaniach dezinformacyjnych. Zastrzega, że dziś nie wiadomo, czy atak miał jakikolwiek związek z rosyjskimi służbami, ale zwraca jednak uwagę na podsycanie istniejących konfliktów społecznych i wzmacnianie wzajemnej nieufności.
Jako przykład przywołuje Łotwę, gdzie – jak mówi – państwo znacznie ostrzej reaguje na przekazy, które mogą pogłębiać społeczną polaryzację:
Władze łotewskie zakazały politykom rozpuszczania fałszywych informacji i wykorzystywania bardzo napiętej sytuacji. [...] Wokół tego, co się dzieje w Ukrainie i wokół ukraińskich uchodźców na Łotwie, władze zakazały takich wypowiedzi. Karzą polityków, którzy straszą tematem uchodźców i migrantów, doprowadzając do polaryzacji, bo to właśnie polaryzacja jest celem Federacji Rosyjskiej w naszych krajach. Polaryzacja prowadzi do destabilizacji.
Media społecznościowe nagradzają gniew
Zdaniem Wilczyńskiego wydarzenia, w których sprawcą jest cudzoziemiec, łatwo stają się podstawą do przenoszenia odpowiedzialności jednej osoby na całą grupę. Sprzyja temu sposób działania mediów społecznościowych. Mocny, emocjonalny przekaz może przynieść politykowi ogromny zasięg niezależnie od tego, czy przedstawia prawdziwy i pełny obraz wydarzeń.
Rozmówca zwraca uwagę, że w takim środowisku łatwiej wzmacniać istniejące uprzedzenia niż skłaniać odbiorców do sprawdzania informacji i czekania na ustalenia:
Dla polityków populistycznych nie ma znaczenia, czy mówi się o nich w pozytywnym, czy negatywnym kontekście. Ważne, że nadają ton debacie, a bardzo łatwo jest nadać ton debacie różnymi kłamstwami, półprawdami, nienawiścią i negatywnymi emocjami. Ludzie będą naturalnie dążyć do tego, żeby swoje uprzedzenia czy stereotypy podsycać, a nie się nad nimi zastanawiać. Użycie krytycznego myślenia w tej sytuacji jest o wiele trudniejsze niż podsycanie stereotypów i podkreślanie, że to właśnie Ukrainiec.
Wilczyński rozdziela odpowiedzialność karną zatrzymanego od oceny całej społeczności ukraińskiej; przypomina, że prawo nie uzależnia odpowiedzialności za przestępstwo od narodowości sprawcy - człowiek odpowiada za własne czyny, a jego pochodzenie nie przenosi tej odpowiedzialności na innych.
– Mamy kodeks karny, który nie rozdziela narodowości. Nie ma znaczenia, czy ten człowiek był Polakiem, Ukraińcem, Kurdem czy Amerykaninem. Powinien zostać ukarany według tego samego schematu, jakby był Polakiem czy Ukraińcem. Właśnie na tym polega równość wobec prawa - przekonuje.
Kościoły mogą pomóc zatrzymać spiralę niechęci
Wilczyński zwraca uwagę na szczególny kontekst ataku: doszło do niego w klasztorze, a wśród ofiar byli duchowni. To może zwiększać siłę społecznej reakcji, szczególnie wśród osób mocno związanych z Kościołem.
Przypomina przy tym niedawne gesty polskich i ukraińskich biskupów. W jego interpretacji wezwania do pojednania i odrzucenia nienawiści nabierają po tragedii w Jarosławiu dodatkowego znaczenia:
Ukraińscy biskupi opublikowali list do Polaków z podziękowaniem, prośbą o przebaczenie i wezwaniem do zaprzestania nienawiści. To była odpowiedź na list polskich biskupów, w którym było podziękowanie dla ukraińskich uchodźców, którzy tutaj pracują, budują naszą ojczyznę razem z nami, a zarazem wezwanie do tego, żebyśmy nie kierowali się nienawiścią, tylko próbowali budować pokój. Dokładnie po tych dwóch listach następuje taki atak.