Donald Tusk i Monika Piątkowska spotkali się z mieszkańcami Krakowa w hali przy ulicy Ptaszyckiego w Nowej Hucie. Premier przyjechał do stolicy Małopolski, żeby wesprzeć kandydatkę Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w kampanii przed wyborami prezydenta miasta.
Jednym z głównych tematów spotkania było bezpieczeństwo. Tusk i Piątkowska odnosili się do sytuacji przy wschodniej granicy Polski i przekonywali, że w obecnej sytuacji międzynarodowej istotna jest dobra współpraca władz Krakowa z rządem.
- Być ambitnym prezydentem ambitnego miasta to robota dla herosa - mówił premier.
- Ludzie nie chcą rewolucyjnych zmian, chcą ewolucyjnych zmian. Nie chcą brutalnych polityków. Chcemy spokoju, stabilności, poczucia bezpieczeństwa, współpracy. Taką proponuję prezydenturę - otwartą na wszystkie środowiska, merytoryczną, transparentną, żeby nie było podejrzeń o ewentualne konflikty interesów. Panie premierze, proszę o dalsze wsparcie nie tylko dla mnie, ale dla naszego miasta - przekonywała Monika Piątkowska.
Premier nie przedstawił deklaracji dotyczących inwestycji czy finansowania dla Krakowa. Mówił natomiast o sposobie zarządzania miastem i przekonywał do kandydatury Piątkowskiej. Jak powiedział, zależy mu, żeby Krakowem zarządzali „kompetentni, ambitni ludzie, ludzie, których nie trzeba się wstydzić”.
Kraków zamożny, dobrze zarządzany, z aspiracjami, z ambicjami jest ważny dla całej Polski. Kojarzy się dziś z nowoczesnością, z nowoczesnymi technologiami
- chwalił miasto szef rządu.
I dodał, już w stronę Moniki Piątkowskiej:
- W sprawie opłaty miejscowej wszyscy zabierali głos, jak wiecie. Wszyscy o tym gadali, ale ona de facto to załatwiła. I taka będzie jej prezydentura. Tego możecie być pewni.
Piątkowska zwróciła się też do Krakowian:
- Będąc członkinią Koalicji Obywatelskiej, ściśle współpracując z rządem w aspektach związanych z naszym miastem, moim szefem, panie premierze, będą mieszkańcy naszego miasta. I nadal się tego nie boję.
Zapewniła też:
- Nie wiem, czy wygram te wybory, bo o tym decydują mieszkańcy miasta. Ale jedno wam mogę obiecać na 100 procent. Nogi nie cofnę do ostatniej godziny i do ostatniej godziny będę ciężko pracowała.
Ale nie tylko o wyborach Donald Tusk mówił w Krakowie.
Odnosząc się do tragedii w Jarosławiu, premier podkreślił, że to dobrze, iż prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski natychmiast zareagował na to zdarzenie. Zełenski napisał na X, że jest wstrząśnięty zbrodnią i że jej sprawca musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z obowiązującym prawem. "Liczymy na szybkie i rzetelne wyjaśnienie wszystkich okoliczności" - podkreślił ukraiński przywódca.
Tusk zapewnił, że dopóki będzie stał na czele rządu, państwo będzie bezwzględne wobec zła i wobec przemocy:
Niezależnie od tego, czy to jest Ukrainiec, czy to jest rosyjska prowokacja, czy to jest polski przestępca, będziemy bezwzględnie wymuszać na wszystkich poszanowanie dla prawa, dla wolności człowieka, będziemy wymuszać szacunek i respekt dla interesów innych ludzi.
Podczas spotkania premier odpowiadał na pytania sympatyków, m.in. o wysokie ceny paliw. Tłumaczył, że za droższe paliwo „odpowiada w 100 proc. Putin». Przypomniał, że rząd zaproponował program osłonowy „Ceny Paliwa Niżej», który miałby być sfinansowany z podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.
Dodał, że nie rozumie prezydenta Karola Nawrockiego, który ustawę wprowadzającą taki podatek skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego. Kancelaria Prezydenta argumentowała wówczas, że ustawa łamała zasadę niedziałania prawa wstecz.
Premier ocenił, że polityczni oponenci „są raczej zwolennikami przemocy, łamania reguł» i jako przykład podał spór wokół Trybunału Konstytucyjnego.
- Umawiamy się na grę w szachy, ja tam siedzę, zastanawiam się, a z drugiej strony przychodzi facet z bejsbolem i mówi: ty grasz w szachy, ale ja jestem na ustawce. I trzyma bejsbola w ręku. A wokół są dziwni różni ludzie, w tym niestety także często media, i mówią: ty graj w szachy, to nieładnie, wiemy, on będzie bejsbolem walił, ale ty musisz grać w szachy. No to wtedy ja nie wygram, proszę państwa. Grzeczny to już byłem - powiedział.
Premier wskazywał też, że w kontekście zagrożenia ze strony Rosji Polsce potrzeba jedności narodowej i elementarnej lojalności ze strony opozycji i prezydenta Karola Nawrockiego. Stwierdził, że obecnie Rosja „nie jest zainteresowana pokojem".
- Rosja jest zainteresowana eskalacją - mówił Tusk. - Nie grozi nam inwazja, nic na to nie wskazuje. Nie mówimy o wojnie takiej jaka się toczy w Ukrainie z frontem, czołgami. Natomiast musimy być przygotowani.