Polska do dywizji B spadła jesienią 2024 roku, zajmując ostatnie miejsce w grupie A1, za Portugalią, Chorwacją i Szkocją. Aby powrócić do elity, podopieczni selekcjonera Jana Urbana muszą albo zająć pierwsze miejsce po sześciu meczach grupy B4, albo uplasować się na drugiej pozycji, a później pokonać w barażach jedną z dwóch najsłabszych ekip z trzecich miejsc dywizji A lub jedną z dwóch najlepszych drużyn z czwartych miejsc dywizji A.
- Musimy poważnie potraktować Ligę Narodów. Jest to również ścieżka prowadząca do mistrzostw Europy. Jeśli nie będzie nam dane dostać się bezpośrednio z eliminacji, to tutaj jest pewna możliwość - zaznaczył Urban.
Ewentualne trzecie miejsce Polski oznaczać będzie pozostanie w dywizji B, a czwarte - konieczność gry w barażu o utrzymanie z jedną z reprezentacji z drugich miejsc dywizji C.
Cztery ze spotkań grupowych biało-czerwoni rozegrają na przełomie września i października. Trzy dni po meczu z Bośnią i Hercegowiną zmierzą się na wyjeździe ze Szwecją, 2 października - u siebie z Rumunią i 5 października ponownie z Bośnią, tym razem na stadionie rywala.
Biało-czerwoni zajmują 36. miejsce w rankingu FIFA, najwyższe - mimo nieobecności na mundialu - spośród czterech ekip rywalizujących w grupie B4. Bośniacy, którzy w turnieju USA, Kanadzie i Meksyku odpadli w 1/16 finału, plasują się na 61. Spośród pięciu dotychczasowych spotkań z tym rywalem Polacy wygrali cztery, a jedno zakończyło się remisem.
Pierwszy gwizdek greckiego arbitra Anastasiosa Papapetrou na PGE Narodowym o godz. 20.45.