Urodzona w Miechowie tenisistka 24-letnia Chwalińska dopiero po raz trzeci występuje w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open.
- Szczerze mówiąc nie wiem, co się dzieje. Wiem, że się powtarzam, ale każdy kolejny mecz jest tutaj dla mnie szalony, więc jestem bardzo wdzięczna za to - przyznała Chwalińska.
- W środku nie do końca jestem spokojna, ale cieszę się, że tak to wygląda z zewnątrz. Zdecydowanie byłam jednak zdenerwowana. To normalne, zależy mi, więc jestem zestresowana. Ale staram się skoncentrować na swojej pracy i na mojej grze. Cieszę się, że to mi się udało. Gram z najlepszymi zawodniczkami na świecie, więc nie będę się z nimi porównywać - dodała tenisistka.
Do głównej drabinki awansowała z kwalifikacji; w Paryżu wygrała już osiem meczów.
Niespodziewaną rywalką Chwalińskiej w czwartkowym meczu będzie Diana Sznajder.
Rosyjska tenisistka, rozstawiona z numerem 25., pokonała bowiem w ćwierćfinale liderkę światowego rankingu, Białorusinkę Arynę Sabalenkę 3:6, 7:5, 6:0.
To największy sukces w karierze 22-letniej Sznajder, która - podobnie jak Polka - zadebiutuje w wielkoszlemowym półfinale.
Mecz Mai zacznie się w czwartek ok. godziny 17 na korcie centralny.