Walka na ulicach Księstwa rozpoczęła się znakomicie dla Kubicy i jego fanów. Po starcie z ostatniego pola Polak szybko przebił się dwa miejsca w górę. Jechał pewnie wyczekując na choćby połowę okazji do tego, żeby móc zawalczyć o więcej. Ta nadarzyła się po kilkunastu kółkach. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, a Polak w porozumieniu ze strategami Williamsa postanowił nie zjeżdżać na zmianę opon. Prawdopodobnie chodziło o pozostanie na torze do chwili, gdy spadnie zapowiadany deszcz. Taki manewr oznaczał awans Roberta na 15. miejsce. Mocno w tym pomogła charaterystyka ulicznej pętli, która ponad prędkość i potencjał samochodu promuje pozycję na torze. Wszelkie wysiłki zniweczył nazbyt optymistycznym manewrem Antonio Giovinazzi (Alfa Romeo). Uderzył w tył Williamsa z numerem 88 i obrócił Kubicę. Obaj spadli niemal na koniec stawki, więc o ściganiu w walce o poważne pozycje nie mogło już być mowy. Robert linię mety minął kilka sekund przed Włochem, który dodatkowo za swój wyczyn otrzymał od sędziów nagrodę w postaci 10-sekundowej kary.
Gwiazdą pierwszej części wyścigu był Charles Leclerc. Odrabiając straty po fatalnym błędzie zespołu z kwalifikacji wyprzedzał kierowcę za kierowcą. Po uporaniu się z Lando Norrisem i Romainem Grosjeanem Monakijczyk wziął na celownik Nico Hulkenberga. Gdy obaj kierowcy się zrównali Charles przebił oponę. Z "kapciem" przejechał całe kółko rozsiewając po nitce części odpadające z jego samochodu. Sędziowie zarządzili neutralizację, by porządkowi mogli posprzątać. Większość kierowców zjechała na swój jedyny pit stop, a wyścig od tego momentu zamienił się w klasyczną dla Monte Carlo procesję. Końcówkę walki urozmaicił pokaz jazdy ze strony Hamiltona. Brytyjczyk po błędzie startegów, którzy założyli mu niewłaściwe opony musiał postrzymywać atakującego go Verstappena. Ta misja zakończyła się sukcesem i Lewis świętował swoje trzecie zwycięstwo na ulicach Księstwa.
GP Monako - wyniki:
1. Lewis Hamilton
2. Sebastian Vettel
3. Vallteri Bottas
...
18. Robert Kubica
PAP
PĆ