Fot. Marek Mędela
Dotacje dla GOPR-u i TOPR-u zostały przeznaczone między innymi na zakup sprzętu i wyposażenia ratowników.
"Chodzi o wydatki bieżące, utrzymanie służb, zakup sprzętu ratowniczego i systemów elektronicznych, które wspomagają ratowników w ich pracy" - mówiła Anna Paluch, wiceprzewodnicząca parlamentarnego zespołu ds. ratownictwa górskiego.
1/3 tej kwoty - blisko 20 mln złotych - przeznaczono na remont śmigłowca "Sokół", z którego na co dzień korzystają ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jan Krzysztof naczelnik TOPR mówi Radiu Kraków, że dzięki temu maszyna będzie mogła pracować w górach kilka lat.
Dzięki dotacjom ratownicy GOPR zakupili natomiast specjalne oprogramowanie do poszukiwań ludzi zaginionych przy pomocy dronów. Milion złotych trafiło też na budowę goprówki w Krościenku nad Dunajcem.
Jak co roku wraca dyskusja: czy turyści powinni ponosić część kosztów akcji ratunkowych?
Sporo osób latem ruszy na szlaki górskie. Jak co roku nie obędzie się bez wypadków i osób, które w górach wykażą się nieodpowiedzialnością. Może to okazja, aby zapytać, czy to nie najwyższy czas, aby turyści ponosili część kosztów akcji ratunkowych. Niektóre kraje - m.in Słowacja - nakładają na turystów obowiązkowe ubezpieczenia.
- To jedno z rozwiązań, o których trzeba dyskutować - mówił Radiu Kraków Marek Kuchciński, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. ratownictwa górskiego. - Trzeba się nad tym pochylić, choćby z tego względu, że liczba turystów w górach, nie tylko w Tatrach, cały czas rośnie. W ciągu ostatnich lat to wzrost 30-procentowy. Kolosalny wręcz" - zauważa Kuchciński.
Zdaniem samych ratowników obciążanie turystów kosztami akcji nie wpłynie na poziom bezpieczeństwa w górach. "Po pierwsze, kraje, które wprowadziły taką odpłatność, zauważyły, że osoby zwlekają z wezwaniem pomocy, przez co ich stan już w momencie dotarcia ratowników jest gorszy, a sama akcja trudniejsza. Po drugie, wbrew pozorom, ściągalność tych pieniędzy jest niska. Kontakty z komornikami nie są nam potrzebne. To błędna ścieżka" - tłumaczy Paweł Konieczny, prezes GOPR.
W ocenie ratowników lepsze jest zapewnienie służbom stałego finansowania. "Pokazuje to przykład naszych sąsiadów ze Słowacji, gdzie te odpłatności za akcje ratunkowe stanowią jedynie 6% całego budżetu Horskiej Sluzby" - mówi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.
Obecnie 15 procent ceny biletów wstępu do parków narodowych ma trafiać do GOPR-u i TOPR-u. Uszczelnienie przepisów ma gwarantować nowa ustawa o parkach narodowych. Jest właśnie przygotowywana. Przepis nie jest jednak respektowany przez wszystkie parki, m.in. Pieniński Park Narodowy.
W ubiegłym roku podczas wakacji ratownicy TOPR ruszali do akcji ponad 330 razy. W tym samym czasie beskidzcy ratownicy GOPR przeprowadzili ponad 180 akcji. To statystyka tylko za dwa letnie miesiące ubiegłego roku.
A co sądzą o wprowadzeniu odpłatności za akcje w górach nasi słuchacze? "Ludzie popełniają głupoty, idą w góry jak na plażę. Niezależnie od pogody, od warunków. Jeżeli nie przewidują konsekwencji działań, to powinni zapłacić. Głupota kosztuje" - usłyszał reporter Radia Kraków.