Nie żyje 25-letni taternik
Ratownicy z HZS (Horská záchranná služba) otrzymali informacje od Tatrzańskiego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) o zaginięciu 25-letniego Polaka, który miał przebywać w rejonie Staroleśnego Szczytu. Sam wspiął się na szczyt, skąd wysłał zdjęcie do rodziny. Kolejnego kontaktu nie było.
Na akcję poszukiwawczą wyruszyli pieszo ratownicy ze Starego Smokowca oraz z Centrum Zapobiegania Lawinom i Edukacji HZS, którzy przeszukali rejon Staroleśnego Szczytu. Wykorzystywano dron wyposażony w specjalistyczny sprzęt poszukiwawczy. Sytuację utrudniała gęsta mgła.
We współpracy z policjantami skontrolowane zostały parkingi w miejscach, skąd można rozpocząć marsz w stronę szczytu. Samochód poszukiwanego znaleziono na parkingu w Tatrzańskiej Polance.
W niedzielę rano ratownicy zlokalizowali zwłoki zaginionego w Kwietnikowym Żlebie. Zginął po upadku z wysokości 300 m. HZS przekazała ciało słowackiej policji.
To nie był jedyny groźny wypadek w Tatrach podczas długiego weekendu
Prokuratura Rejonowa w Zakopanem wszczęła śledztwo w sprawie tragedii, do której doszło 4 czerwca na Rysach. Zginął tam 50-letni turysta, a jego towarzyszka doznała ciężkich obrażeń. Jak ustalili śledczy, para była znajomymi z czasów studiów i wybrała się w Tatry, by uczcić 50. urodziny kobiety. W dniu zdarzenia na szlaku panowały bardzo trudne warunki. Ustalono również, że mężczyzna miał w plecaku raki, jednak nie korzystał z nich w chwili wypadku. Oboje odnaleziono u wylotu Rysy – żlebu opadającego spod szczytu Rysów.