Przed majowym weekendem temperatura w okolicach Łącka i Łososiny Dolnej spadła miejscami do minus 7 stopni. Dla kwiatów drzew owocowych takich jak wiśnia, czereśnia i śliwa - takie zimno jest zabójcze. Część sadowników mówi nawet o stuprocentowych szkodach. Henryk Smolarz zapowiedział, że wysokość strat ocenią specjalne komisje. I może to trochę potrwać.
Sadownicy zwracają też uwagę, że przed nami jeszcze "zimni ogrodnicy" i "zimna Zośka", więc czekamy. Dobrze by było, potem niezwłocznie oszacować straty. Bo nie ma sensu, żeby komisje zbierały się, angażowały ludzi, którzy przejdą się po sadzie, a za chwilę będą kolejne przymrozki czy inne negatywne zjawiska pogodowe
- tłumaczy Smolarz.
Najwięcej szkód przymrozki wyrządziły w południowo-wschodnich regionach kraju - w województwach małopolskim, podkarpackim i lubelskim. Ucierpiały także uprawy na Mazowszu i w Wielkopolsce.