Czego dowiesz się z tej rozmowy?
- jak Polska może skorzystać na wsparciu Ukrainy
- jakie znaczenie ma artyleria na współczesnym polu walki
- czy rosyjskie groźby wobec firm są realne
- co może przesądzić o zakończeniu wojny
Czego dowiesz się z tej rozmowy?
Jak wygląda dziś zaangażowanie Polski we wsparcie militarne Ukrainy?
Polska już jest graczem w tym konflikcie, bo nasz sprzęt funkcjonuje na froncie i jest dobrze oceniany. Mówimy o armatohaubicach Krab, systemach Piorun, moździerzach Rak, ale także o dronach, choć tu Ukraińcy są liderami. W tym obszarze może dochodzić do wymiany doświadczeń, a sama wojna jest miejscem, gdzie można testować nasze systemy w realnych warunkach bojowych. To najlepszy sposób sprawdzania ich efektywności i jednocześnie droga do pozyskania przyszłych klientów – nie tylko Ukrainy, ale też innych państw NATO, które mają podobne zagrożenia ze strony Rosji.
Warto też mówić o naszych systemach artyleryjskich czy pojazdach, jak Borsuk. Dobrze byłoby, żeby Ukraina kupowała sprzęt od nas, a nie od innych producentów. Tego typu uzbrojenie powinno przechodzić sprawdzian w warunkach bojowych, bo to buduje jego wiarygodność.
Jak ważne są projekty wspólnej produkcji uzbrojenia, jak np. armatohaubice Bogdana?
Porażenie ogniowe jest kluczowe w każdej operacji – zarówno obronnej, jak i ofensywnej. Bez niego nie ma mowy o powodzeniu działań. Dlatego tak istotne są systemy artyleryjskie kalibru 155 mm i odpowiednia ilość amunicji.
W tym zakresie Europa zwiększa produkcję, a Ukraina korzysta zarówno z własnych zasobów, jak i wsparcia sojuszników. Systemy artyleryjskie, o których mówimy, odgrywają dziś fundamentalną rolę na polu walki i będą ją odgrywać nadal.
Czy rosyjskie groźby wobec firm współpracujących z Ukrainą są realne?
To przede wszystkim element wojny informacyjnej i próba zastraszania społeczeństw oraz firm w Europie. Taka narracja ma osłabić wsparcie dla Ukrainy. Rosja chce pokazać, że może oddziaływać na potencjał przemysłowy państw wspierających Kijów.
Jednocześnie Ukraina znacząco rozwinęła zdolności asymetryczne – drony dalekiego zasięgu, własne rakiety balistyczne, uderzenia w głąb Rosji. To wszystko wpływa na sytuację na froncie, gdzie mamy do czynienia głównie z wojną pozycyjną. Ukraińcy potrafią odzyskiwać teren, wykorzystując drony, artylerię i rozproszone działania piechoty. Problemem pozostają jednak braki kadrowe.
Co może przesądzić o zakończeniu konfliktu?
Sytuacja jest bardzo złożona, bo wojna w Ukrainie jest powiązana z innymi konfliktami, m.in. na Bliskim Wschodzie. To wpływa na dostępność uzbrojenia, np. rakiet do systemów obrony powietrznej, których Ukraina pilnie potrzebuje. Europa nie jest w stanie ich w pełni zastąpić, co osłabia zdolności obronne Ukrainy.
Jednocześnie Stany Zjednoczone wywierają presję na zakończenie wojny, podobne sygnały płyną z Rosji. Widać zmianę w strategii USA – mniejszą aktywność w Europie, proces „europeizacji” NATO i próbę stabilizacji relacji z Rosją. To wszystko budzi niepokój.
Dlatego Polska musi równolegle wzmacniać własne zdolności obronne i budować sojusze w Europie, nie rezygnując z NATO, ale przygotowując się na większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo regionu.