Dowiesz się z rozmowy:
- dlaczego sprawy medyczne trwają tak długo i są skomplikowane
- czym jest subsydiarny akt oskarżenia i jak działa w praktyce
- dlaczego powołano zagranicznych biegłych i ile to kosztuje
- czy sprawa może zakończyć się przedawnieniem
– Po trzech latach oczekiwania dotarła ekspertyza ze Szwajcarii dotycząca śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Dlaczego ten proces trwa już prawie dwadzieścia lat i wciąż nie może się zakończyć?
Dr hab Szymon Tarapata:
To jest sprawa bardzo specyficzna, ale trzeba zacząć od ogólnej uwagi – postępowania dotyczące błędów medycznych należą do najbardziej skomplikowanych. Wymagają zaangażowania zespołów specjalistów, często wielu biegłych z różnych dziedzin, którzy muszą przeanalizować cały proces leczenia.
W takich sprawach ocenia się działania wielu osób, a każde z nich musi zostać poddane szczegółowej analizie. Same opinie biegłych są więc czasochłonne, a do tego często nie wystarcza jedna opinia. Strony zgłaszają pytania, wątpliwości, pojawiają się wnioski o uzupełnienie opinii lub powołanie kolejnych ekspertów. To naturalnie wydłuża postępowanie.
W tej konkretnej sprawie dochodzi jeszcze inny element – była ona kilkukrotnie umarzana na etapie postępowania przygotowawczego. Następnie te decyzje były zaskarżane, a sąd uchylał postanowienia o umorzeniu. To otwierało drogę do wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia. Samo przejście tej wieloetapowej ścieżki odwoławczej również zajmuje dużo czasu.
– Czy w tej sprawie nie doszło także do sytuacji wyjątkowej, jeśli chodzi o koszty i zmiany przepisów?
Nie jest mi znany inny przypadek, w którym w trakcie trwania jednego procesu wprowadzano by zmiany w przepisach tak korzystne dla jednej ze stron postępowania.
Chodzi nie tylko o kwestie kosztów, ale również o zmiany w prawie karnym procesowym i materialnym. W międzyczasie wprowadzono na przykład przestępstwo nieumyślnego sporządzenia nierzetelnej opinii przez biegłego – co jest konstrukcją dość nietypową. Wcześniej odpowiedzialność karna biegłego była możliwa tylko w przypadku działania umyślnego.
Wprowadzono też rozwiązania ułatwiające udział prokuratora w sprawach prowadzonych z oskarżenia subsydiarnego. Wszystkie te zmiany były niewątpliwie korzystne z punktu widzenia strony oskarżycielskiej.
– Po latach pojawia się kolejna opinia, tym razem z zagranicy. Jak należy to rozumieć?
Kodeks postępowania karnego dopuszcza powołanie kolejnych biegłych, jeśli wcześniejsza opinia jest niepełna, niejasna albo budzi wątpliwości. Nie ma też żadnego zakazu korzystania z ekspertów zagranicznych.
Biegłym może być każdy, kto posiada odpowiednią wiedzę w danej dziedzinie. W tej sprawie mamy do czynienia z wysoko wykwalifikowanymi lekarzami, co mogło skłonić sąd do sięgnięcia po opinię zagraniczną.
Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to sytuacja bardzo rzadka. Nie znam takiej sytuacji w mojej praktyce zawodowej, w której doszłoby do zlecenia ekspertyzy medycznej lekarzom zagranicznym. Nie mówiąc już o tym, że na pewno jest to, jest to ekspertyza droższa od opinii. W praktyce zdecydowanie częściej powołuje się biegłych krajowych.
– W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o „prywatnym oskarżeniu”. Czy to właściwe określenie?
Nie do końca. W tej sprawie chodzi o subsydiarny akt oskarżenia, a to zupełnie inna konstrukcja niż prywatny akt oskarżenia.
Subsydiarny akt oskarżenia pojawia się wtedy, gdy prokurator uznaje, że nie doszło do przestępstwa i umarza postępowanie. Jeśli sąd uchyli taką decyzję, pokrzywdzony może sam skierować sprawę do sądu i występować w roli oskarżyciela.
To nadal sprawa karna, dotycząca czynu ściganego z urzędu, tylko że inicjatywę przejmuje pokrzywdzony.
– Są też głosy, że sprawa może nie zakończyć się przedawnieniem. Jak to wygląda od strony prawnej?
Jeśli przyjmiemy, że zdarzenie miało miejsce w 2006 roku, a zarzut dotyczy nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo, to podstawowy okres przedawnienia wynosi 10 lat. Ponieważ wszczęto postępowanie, okres ten wydłuża się o kolejne 10 lat.
To oznacza, że przedawnienie może nastąpić w 2026 roku. W praktyce sąd ma więc bardzo mało czasu na zakończenie sprawy.
Jeśli pojawią się kolejne wnioski dowodowe – na przykład o uzupełniające opinie biegłych – i sąd je uwzględni, zakończenie procesu przed upływem terminu przedawnienia może okazać się bardzo trudne.
W przypadku przedawnienia sąd ma dwie możliwości: umorzyć postępowanie albo – jeśli dowody jednoznacznie wskazują na brak winy – wydać wyrok uniewinniający. W pierwszej kolejności powinien jednak rozważyć uniewinnienie, jeśli ma ku temu podstawy.