Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych ujawniła wstępne ustalenia dotyczące katastrofy śmigłowca Robinson R44, do której doszło na początku czerwca na zboczu góry Lubogoszcz w Kasinie Wielkiej. W wypadku zginął 30-letni pilot Błażej Czarnecki, który wracał z komercyjnego lotu z Węgier do Polski.
Jak wynika z ustaleń komisji, podczas nocnego lotu pilot znalazł się w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Tuż przed katastrofą zgłosił kontrolerom lotu występowanie gęstej mgły i poprosił o pomoc w nawigacji. Chwilę później śmigłowiec nadał sygnał niebezpieczeństwa, po czym utracono z nim kontakt radiowy i radarowy.
Według śledczych maszyna poruszała się z prędkością przekraczającą 200 kilometrów na godzinę. Wszystko wskazuje na to, że pilot, lecąc nocą w warunkach ograniczonej widzialności, stracił orientację przestrzenną. Śmigłowiec nie był wyposażony w rejestrator parametrów lotu, czyli tzw. czarną skrzynkę.
Wrak śmigłowca odnaleziono 4 czerwca rano w masywie góry Lubogoszcz po wielogodzinnej akcji poszukiwawczej prowadzonej w trudnych warunkach pogodowych. W działaniach uczestniczyło ponad 100 ratowników i funkcjonariuszy służb.
Błażej Czarnecki był licencjonowanym pilotem śmigłowców. Wcześniej występował także jako siatkarz w klubach z Chełma, Świdnika i Lublina. Okoliczności katastrofy nadal wyjaśniają Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych oraz Prokuratura Rejonowa w Limanowej.