"Mieliśmy przypadek, że usuwaliśmy gniazdo szerszeni w szkole. Gniazdo znajdowało się w skrzynce gazowej. Zawsze można zadzwonić do straży pożarnej, doradzimy, co robić. Dodam też, że nie zawsze takie gniazdo zostanie przez nas usunięte i wtedy sprawę warto kierować do firmy specjalistycznej" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Paweł Motyka ze Straży Pożarnej w Nowym Sączu. Strażacy usuwają gniazda tylko, gdy w budynku znajdują się niepełnosprawni lub duża grupa dzieci.
Strażacy apelują też, by samodzielnie nie usuwać gniazd szerszeni, ani się do nich nie zbliżać. Jad tych owadów jest niebezpieczny i może doprowadzić nawet do śmierci.
(Joanna Porębska/ew)