Powstanie poidełka to jeden ze zwycięskich projektów Budżetu Obywatelskiego z 2019 roku. Wtedy jednak urządzenie, instalacja i wszystkie materiały miały zmieścić się w 90 tysiącach złotych. Na tak ogromne koszty poidełka składa się między innymi jego aranżacja, która ma wpisać się w historyczny klimat dzielnicy Kazimierz.
Poidełko ze zwykłego źródełka wody stało się "źródłem niezgody". Mieszkańcy mówią, że kwota jest zdecydowanie za wysoka jak na taką inwestycję, a miasto utrzymuje, że to zwycięski projekt z Budżetu Obywatelskiego, więc to decyzja mieszkańców.
Mieszkańcy placu Wolnica uważają, że taką kwotę można spożytkować na bardziej potrzebne cele. Ich zdaniem, każdy spragniony może kupić wodę w sklepie.
Krakowscy urzędnicy mają odmienne zdanie.
To bardzo ważny projekt, pochodzący z Budżetu Obywatelskiego z edycji 2019 roku. Zebrał mnóstwo głosów, jest potrzebny. Sam fakt, że tych poidełek na terenie całego miasta Krakowa jest 192, pokazuje, że to się sprawdza, że mieszkańcy chcą kolejnych urządzeń, aczkolwiek urządzenie tego typu nazywane zdrojem wodnymi stylizowane, dostosowane jako elementy małej architektury do całej architektury Kazimierza, do latarni, wygenerowało dużą sumę 104 tys. zł netto. Najbardziej kosztowne w całym kosztorysie jest urządzenie nazwane zdrojem wodnym, jest to taka stylizowana noga postument z dwoma żeliwnymi misami
- mówi Magdalena Wasiak, rzecznik KEGW (Klimat-Energia-Gospodarka Wodna w Krakowie) jednostki miejskiej, która zajmuje się m.in. budową i utrzymaniem systemu odwodnienia miasta, ochroną przeciwpowodziową i inwestycjami w odnawialne źródła energii.
Ja jestem zdumiony, bo takie poidełko to nie jest żadne rocket science, to jest przecież taka kolumna, kilka misek - dwie albo trzy, dwa, trzy kraniki i tak naprawdę to jest wszystko, a koszt jest porównywalny do nowego samochodu ze średniej półki. Myślałem na początku, że być może jest to kwestia prac związanych z odprowadzeniem wody, czyli kopania w ziemi, ale okazuje się, że nie, najdroższy jest sam element, kolumna, ze względu na artystycznej wymiar. Jestem przeciwko temu, żeby aż tak dużo płacić, zwłaszcza że nie zrobiono przetargu. Jestem zbulwersowany i to jest kolejny taki przypadek ostatnim czasie, obserwujemy festiwal rozrzutności ze strony urzędników miejskich
- mówi Łukasz Gibała, radny Krakowa.
Zdaniem mieszkańców, z którymi rozmawiała reporterka Radia Kraków, plac Wolnica powinien być zagospodarowany w inny sposób, mogłyby tam np. powstać kwietniki i ławki. Z drugiej strony, liczba oddanych głosów w Budżecie Obywatelskim wskazuje na to, że mieszkańcy chcą także pitników. Jest również rezolucja, która wskazuje na potrzebę budowy kolejnych.