Władze Krakowa mają bardzo mało czasu, bo plan trzeba uchwalić do końca sierpnia. Jeśli się nie uda, część miasta czeka paraliż inwestycyjny – nie będzie można wydawać decyzji o warunkach zabudowy ani uchwalać planów miejscowych.
Czasu rzeczywiście nie ma dużo, ale mówimy o dokumencie fundamentalnym dla całego miasta. Oczywiście są ryzyka związane z terminami, ale większym ryzykiem byłoby przyjęcie planu, który źle określi przyszłość Krakowa
– tłumaczy Łukasz Sęk.
Plan ogólny to kluczowy dokument, który wyznaczy kierunki rozwoju Krakowa oraz określi, gdzie i co będzie można budować. Termin publikacji był już wielokrotnie przesuwany. Po jego ogłoszeniu i uzgodnieniach z instytucjami konieczne będą jeszcze kilkutygodniowe konsultacje społeczne oraz uchwalenie dokumentu przez Radę Miasta.
Dokument zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, ale w odróżnieniu od niego będzie miał rangę aktu prawa miejscowego – czyli stanie się realną podstawą decyzji administracyjnych. Wprowadzi m.in. strefy planistyczne oraz zasady dotyczące dostępności infrastruktury, takich jak szkoły, tereny zielone czy komunikacja. Jego celem jest uporządkowanie przestrzeni i ograniczenie chaotycznej zabudowy.