2050 osób zawnioskowało w tym roku do urzędu miasta Krakowa o dopisanie do stałego obwodu głosowania. To dane za okres od 27 stycznia do 17 maja. Magistrat przyznaje, że spora część wniosków ma związek z niedzielnym referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz rady miasta.
Przypomnijmy, że wymagana minimalna frekwencja to niemal 159 tysięcy osób. W przypadku rady miasta do urn musiałoby pójść prawie 180 tysięcy krakowian.
Przed każdymi wyborami, czy referendum, takich wniosków wpływa do urzędu sporo. Ostatnio po kilkadziesiąt wniosków dziennie trafiało do wszystkich naszych lokalizacji. Urzędnicy mają pięć dni na wydanie decyzji
- mówi Tomasz Popiołek, dyrektor magistrackiego Wydziału Spraw Administracyjnych.
Dla porównania - w mieście na stałe mieszka nieco ponad 585 tysięcy osób uprawnionych do głosowania.