W „Rozmowach o wierze” – lekcja chrześcijańskiego Wschodu, wciąż nieodrobiona. Warto ją poznać, by nie pozostać obojętnym.
O sytuacji w Libanie rozmawiają:
- ks. prof. Jan Witold Żelazny – dyrektor Sekcji Polskiej „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, patrolog, znawca życia, dzieł i myśli Ojców Kościoła oraz Bliskiego Wschodu: Iraku, Libanu, Syrii, Palestyny i Ziemi Świętej,
- Samer Hadchity – Libańczyk, od 13 lat mieszkający w Polsce.
Chrześcijanie w Libanie żyją w cieniu wojny. „Bez przebaczenia nie buduje się wspólnoty”
Zniszczone wsie, kolejne fale emigracji i życie w ciągłym napięciu. O sytuacji chrześcijan w Libanie, ale też o religijnej różnorodności i wyjątkowej duchowości Bliskiego Wschodu rozmawiali w Radiu Kraków ksiądz prof. Jan Witold Żelazny oraz Samer Hadchity – Libańczyk mieszkający od trzynastu lat w Polsce.
W "Rozmowach o wierze" przywołaliśmy głośne incydenty z południa Libanu, gdzie izraelscy żołnierze dopuścili się profanacji chrześcijańskich symboli. Jak podkreślał ks. prof. Żelazny, dramat tamtejszych wspólnot trwa jednak znacznie dłużej.
– „Są niszczone gaje oliwne, systemy irygacyjne, studnie artezyjskie. To uderzenie w podstawę ich pobytu” – mówił duchowny, który niedawno wrócił z Libanu.
Liban wielu religii i kultur
Samer Hadchity przyznawał, że każdy dzień zaczyna od sprawdzania wiadomości z ojczyzny. W Libanie została jego rodzina.
– „Cały czas patrzę na wiadomości. Czy coś groźnego dzieje się blisko mojej rodziny. To bardzo trudna sytuacja” – mówił.
Jednocześnie podkreślał, że codzienne życie w Libanie przez lata opierało się na współistnieniu różnych wspólnot religijnych.
– „Ludzie żyją razem spokojnie, z miłością do siebie nawzajem, bez problemów. Konflikty pojawiają się wtedy, gdy dochodzi polityka i wojna” – tłumaczył.
Goście Radia Kraków przypominali, że Liban pozostaje krajem wielowyznaniowym. Obok chrześcijan żyją tam sunnici, szyici i druzowie. Ks. prof. Żelazny zaznaczał jednak, że obecna wojna dodatkowo zaostrzyła napięcia związane z działalnością Hezbollahu.
– „Dużo ludzi jest oburzonych, że wciąga się państwo w konflikt z jednym z najpotężniejszych uzbrojonych państw świata” – mówił.
Chrześcijański Wschód i tradycja św. Szarbela
Ks. prof. Żelazny przypominał, że wspólnota maronicka wywodzi się z tradycji aramejskiej – języka, którym posługiwał się Jezus.
– „To jest tradycja naszego Kościoła” – podkreślał, przywołując słowa papieża Benedykta XVI.
Symbolem tej duchowości pozostaje św. Szarbel – libański pustelnik i jeden z najbardziej rozpoznawalnych świętych chrześcijańskiego Wschodu. Dla Samera Hadchitego to również patron chrzcielny.
– „Święty Szarbel był bardzo cichy, ale robił bardzo dużo” – mówił.
Ks. prof. Żelazny tłumaczył, że siła tamtejszego chrześcijaństwa opiera się na osobistym przeżywaniu wiary.
– „Dialog nie jest po to, żeby kogoś przekonać. Wchodzę w dialog, żeby zrozumieć drugiego” – mówił.
Jak dodawał, wschodni chrześcijanie przywiązują dużą wagę do wolności człowieka i indywidualnej relacji z Bogiem.
– „To jest jego wybór. To nie jest tylko wykonywanie zasad” – zaznaczał.
„To nie jest już ten sam Liban”
W audycji wielokrotnie wracaliśmy do obrazu dawnego Libanu – kraju otwartego, pełnego życia i turystów.
– „To nie jest już ten Liban, który pamiętam sprzed dwudziestu lat” – przyznał ks. prof. Żelazny.
Jak mówił, skutki wojny i kryzysu gospodarczego widać dziś na każdym kroku. Restauracje świecą pustkami, a wiele rodzin nie ma dostępu do stabilnych dostaw prądu.
Pomoc organizuje m.in. stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Wsparcie trafia do szkół, parafii i rodzin uchodźców. Potrzebne są agregaty, panele fotowoltaiczne i odbudowa studni artezyjskich.
– „Jeśli mają przetrwać tam chrześcijanie, musi być szkoła i perspektywa rozwoju” – podkreślał duchowny.
Mimo dramatycznej sytuacji Samer Hadchity wierzy, że jego kraj jeszcze się odrodzi.
– „W historii Libanu było już dużo podobnych rzeczy. Liban znów się urodził i było pięknie ponownie. Wierzę, że tak będzie i tym razem” – mówił.