Szpital św. Ludwika w Krakowie każdej jesieni stara się zwiększyć liczbę łóżek dla dzieci z infekcjami, mimo to wolnych miejsc brakuje. Dziś zostało tylko jedno.
"Staramy się załatwić temu dziecku miejsce w szpitalach krakowskich, jak również w szpitalach poza Krakowem, w oddziałach pediatrycznych, jeżeli jest taka możliwość. Natomiast jeżeli nie ma takiej możliwości, to dostawiamy łóżka i hospitalizujemy te dzieci na miejscu" - mówi dyrektor szpitala Stanisław Stępniewski.
Dyrektor Stepniewski dodaje, że z takim problemem szpitale borykają się co roku w okresie jesienno-zimowym: "Minimum 6 miesięcy w roku te łóżka są obłożone w stu procentach, a nawet ponad sto procent. W związku z tym musimy mieć jakiś bufor, żeby właśnie w momentach, kiedy mamy okres infekcyjny, mieć większą hospitalizacji takich dzieci".
Na oddziały pediatryczne trafiają pacjenci z długotrwałą gorączką, infekcjami górnych dróg oddechowych, biegunką, wirusem RSV, czy zapaleniem płuc. Zdarza się jednak, że niektórzy rodzice przywożą dziecko do szpitala, zamiast udać się z nim do lekarza rodzinnego.
"W tym momencie czas oczekiwania na pomoc wydłuża się nawet do kilku godzin. Niestety jest to w dużej mierze spowodowane również tym, że zgłaszają się do nas rodzice z dziećmi, które gorączkują dopiero od godziny czy dwóch i nie jest to 40 stopni, a 37-38. Taka pomoc powinna być udzielona przez POZ" - mówi Katarzyna Pokorna-Hryniszyn z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie
Infekcje dotykają dzieci w różnym wieku - zauważa Marta Czubaj-Kowal, ordynator oddziału pediatrycznego Szpitala Żeromskiego w Krakowie.
"Rozkłada się to mniej więcej równomiernie między niemowlętami a dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Profilaktyczne działania, które powinni byli podjąć rodzice to przede wszystkim zaszczepienie dzieci na grypę. Wiemy, że wyszczepienie jest w tym roku bardzo małe. To poprawia odporność, chroni" - wyjaśnia Czubaj-Kowal
W szpitalu Żeromskiego wolnych miejsc na pediatrii podobnie, jak w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym zostało raptem kilka wolnych łóżek. Biorąc pod uwagę problem z przepełnionymi oddziałami dziecięcymi wojewoda małopolski zwrócił się do dyrektorów szpitali, by wysyłali raporty dotyczące wolnych miejsc na pediatrii. Dzięki temu łatwiej będzie w razie potrzeby przekierować pacjenta do innej placówki.
"To rozwiązanie już było wprowadzone w ubiegłym roku i wprowadzamy to w tym roku ze względu na to, że w poprzednim to się jak najbardziej sprawdziło. Raporty będą odpowiadały na pytanie, gdzie są wolne łóżka dla nowych pacjentów" - mówi Maksymilian Kosowski z biura prasowego Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Raporty dotyczące liczby wolnych łóżek na pediatrii mają być wysyłane dwa razy dziennie. Niestety sytuacja na oddziałach dziecięcych w najbliższym czasie może być jeszcze trudniejsza, bo to nie listopad, a grudzień i styczeń są miesiącami, w których infekcji jest najwięcej.