W opinii krakowskiego sanepidu w rzeczywistości zarazić od Włoszki mogła się tylko niewielka grupa osób, która miała z nią bliski kontakt. Dodatkowo, zdaniem Elżbiety Kuras z krakowskiego sanepidu, nie ma pewności, czy kobieta zaraziła się chorobą w Polsce. "Nie wiadomo, czy do zakażenia doszło w Polsce, czy wcześniej. Kobieta mogła już być nosicielką bakterii wcześniej. Trudno to rozstrzygnąć" - tłumaczy Elżbieta Kuras.
Osoby, które miały bliski kontakt z chorą otrzymały profilaktycznie antybiotyki. Nie ma informacji, by którykolwiek z pielgrzymów miał objawy tej choroby.
- Nie ma absolutnie powodu do paniki. Nie ma informacji, bo ktokolwiek inny był chory. W ocenie wszystkich służb skala tego wydarzenia jest mała. Rodzina, u której była ta kobieta i pielgrzymi z Włoch, zostali objęci antybiotykoterapią. Z tego co wiemy, nikt nie wymaga hospitalizacji - mówi rzecznik wojewody, Krzysztof Marcinkiewicz. Jak dodaje, osoby, które po światowych dniach młodzieży czują mdłości czy zawroty głowy powinny się zgłosić do lekarza - niezależnie od przyczyny.
Zapalenie opon mózgowych u Włoszki wywołane zostało przez bakterię, która bezobjawowo występuje u wielu młodych osób. W bardzo rzadkich przypadkach, u osób wrażliwych, bakteria dostaje się do krwi i choroba się rozwija.
(Karol Surówka/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: