- W tej akcji chodzi o to - mówi Łukasz Kurlic ze Skawińskiego Alarmu Smogowego – żeby chronić nas wszystkich oraz żeby uświadomić tym, którzy najbardziej kopcą w okolicy, jakie są skutki zdrowotne dla nich i dla mieszkańców, jakie są nowe regulacje prawne w dziedzinie ochrony powietrza, które obowiązują od 1 lipca i jakie kary grożą za palenie odpadów i niedozwolonych paliw. Chodzi też o to, by osoby te zwróciły uwagę, że nie są anonimowe i że wszyscy w okolicy mają dość ich kopcenia.
"List do kopcącego sąsiada" można wysłać pocztą lub osobiście dostarczyć uciążliwym okolicznym lokatorom.
- Presja wydaje się konieczna – komentuje Mariusz Makowski, psycholog społeczny – bo informowanie, sesje plakatowe, rozbudzanie świadomości przez media mają swoje limity. Co ma więc zrobić obywatel, który czuje, że wspólna przestrzeń jest zatruwana? Kampania dostarczania listów do skrzynki pocztowej wydaje mi się wyważona jako rodzaj asertywnego zwrócenia uwagi przez sąsiadów, że nie godzą się na taki rodzaj wyłamania się ze wspólnie ustalonych reguł.
Mieszkańcy Skawiny zapewne gorączkowo teraz zaglądają do swoich skrzynek pocztowych. I słusznie, bo - jak zgodnie podkreślają - dbanie o czyste powietrze to nasz wspólny obowiązek. Tylko czy listy nie przestaną się teraz kojarzyć Skawinianom z miłą niespodzianką?…
„List do kopcącego sąsiada” można znaleźć na facebookowej stronie Skawińskiego Alarmu Smogowego oraz TUTAJ.
Martyna Masztalerz/wm