Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich uznało, że to pomówienie i skierowało do sądu akt oskarżenia. Aktywistki zaznaczają, że nie boją się procesu, bo mówiły wyłącznie prawdę, przede wszystkim w kwestii śmiertelności koni dorożkarskich.
- Ta duża śmiertelność najprawdopodobniej wynika z bardzo ciężkich warunków, w jakich te konie muszą pracować. To są warunki miasta XXI wieku. Nie polemizowałam z żadną z osób, nie wypowiedziałam się negatywnie o nikim personalnie, nikogo nie oskarżałam. Grozi nam więzienie za rzekome zniesławianie krakowskich dorożkarzy. Co ich zniesławia? Zniesławiają ich dane statystyczne, prace naukowe, zniesławia ich wiedza, zniesławiają ich fakty - komentują Magdalena Matulka-Szewczyk i Anna Plaszczyk.
Data pierwszej rozprawy w sprawie oskarżonych aktywistek nie została jeszcze wyznaczona. Zgodnie z prawem za zniesławienie może grozić grzywna, kara ograniczenia wolności albo maksymalnie rok więzienia.