Na dawnym pasie startowym w krakowskich Czyżynach przeprowadzono ćwiczenia z wykorzystaniem szpitala polowego. Ma on wyposażenie jak w każdym szpitalu - są tam łóżka i profesjonalny sprzęt medyczny: defibrylatory czy też respiratory. Przywożono do niego osoby, udające ofiary wojenne. Ratownicy na miejscu nie wiedzieli ile ich będą musieli przyjąć, ani jakie będą miały obrażenia.
Ćwiczenia przeprowadzono na wypadek, gdyby taka pomoc była potrzebna przy granicy polsko-ukraińskiej.
"Założenia są takie, że tutaj do szpitala polowego trafiają osoby z konfliktu w Ukrainie. W związku z tym są to osoby, które przekraczają granice czasem na podstawie niekoniecznie tych dokumentów, które są używane w warunkach pokoju. Naszą rolą jest to, żeby sprawdzić, kto to jest, potwierdzić ich tożsamość i ewentualnie sprawdzić, czy nie figurują w jakichś systemach. Druga nasza ekipa dokonuje przeszukania pod kątem znalezienia przedmiotów niebezpiecznych" - mówi generał brygady Stanisław Laciuga, komendant Karpackiego Oddziału Straży Granicznej.
W ćwiczeniach w krakowskich Czyżynach brały udział oddziały Pogotowia Ratunkowego, Straży Pożarnej, a także Straży Granicznej.