Zgłoszenie słuchacza przekazaliśmy do krakowskiego MPK, do którego należy autobus. Rzecznik spółki Marek Gancarczyk zaznacza, że tego samego dnia układ wydechowy autobusu został skontrolowany w zajezdni.
- To, co było widać, to było tak zwane wypalanie DPF-a, czyli wypalanie sadzy, która gromadzi się na filtrze cząstek stałych. To pojawia się nie tylko w autobusach, ale także we wszystkich innych pojazdach, które są wyposażone w silniki diesla. Jest to proces automatyczny i on pojawia się wtedy, kiedy na tym filtrze pojawi się tej sadzy już bardzo dużo - podkreśla.
Proces nie jest groźny dla środowiska. Gancarczyk dodaje, że wszystkie spalinowe autobusy miejskiego przewoźnika spełniają najwyższe unijne normy emisji. Około 25 procent całej floty MPK to autobusy nisko lub zeroemisyjne - hybrydowe, elektryczne i wodorowe.