- Osiem miesięcy temu założyłam działalność gospodarczą, nie mogłam znaleźć pracy i nie miałam innej możliwości jak własna działalność. Mimo, że nabyłam prawa do zasiłku, to po przejściu na urlop macierzyński, podstawa będzie mi naliczana na nowo i będzie to zasiłek o połowę niższy w stosunku do tego, co zakładałam przy pierwszej wpłacie do ZUS-u - argumentuje pani Magda z Krakowa, uczestniczka protestu. - Najbardziej rażąca w tej sytuacja nie jest sama ustawa, bo zgadzamy się z tym, że dochodziło do różnych nadużyć, gdzie zakładano fikcyjną firmę a potem ją zamykano i pobierano wysokie świadczenia. Rażące jest jednak to, że równocześnie wchodzi nowa ustawa, która gwarantuje świadczenia dla osób bezrobotnych, mam pracujących w rolnictwie oraz studentek. One mają zagwarantowany tysiąc złotych - dodaje pani Magda.
Według nowych przepisów matki niepracujące otrzymają zasiłek w wysokości tysiąca złotych, tymczasem matki prowadzące własną działalność gospodarczą krócej niż dwa lata otrzymają niespełna 300 złotych. Od tej kwoty trzeba jeszcze odprowadzić obowiązkową składkę zdrowotną. Ostatecznie matki na działalności otrzymają niecałe 18 złotych zasiłku. - Przepisy uderzają w przedsiębiorcze kobiety i to nie tylko te prowadzące działalność krócej niż dwa lata. Kobiety, które prowadzą własny biznes od ponad dwóch lat otrzymają jedynie 65 złotych więcej niż matki bezrobotne. To jest dla mnie bezprawie - denerwuje się pani Magda. Protestujące skarżą się, że przed wprowadzeniem ustawy nie było konsultacji społecznych. - Dziwi nas, że są równi i równiejsi i, że kobiety w ciąży stawiane są pod ścianą.

fot. Matki na działalności gospodarczej/facebook
Nowe przepisy miały zlikwidować patologię, ale uderzyły w matki prowadzące działalność gospodarczą. Protestujące pod kancelarią premier Ewy Kopacz kobiety domagają się również wydłużenia vacatio legis czyli czasu wprowadzenia nowych przepisów w życie, aby panie będące w ciąży otrzymały macierzyński na zasadach obowiązujących w chwili zajścia w ciążę. Chcą również usunięcia zapisów, które krzywdzą kobiety w zagrożonej ciąży, przebywające na L4. Nie są one w stanie dostosować się do nowych warunków – bo przebywając na zwolnieniu nie mogą „nadpłacić” ubezpieczenia, a co za tym idzie będą pobierały niższe zasiłki macierzyńskie. Kobiety pikietują pod kancelaria Ewy Kopacz od godz. 7.00. Protest ma się zakończyć o godzinie 12.00.
Ewa Szkurłat/jg