Fot. Pixabay
Grzegorz Marek przekonuje, że ubój rytualny - albo jak woli mówić, ubój religijny - drobiu w jego zakładzie przebiega w taki sposób, żeby zwierzęta jak najmniej cierpiały. Stanowi on 80 procent produkcji jego zakładu. Kurczaki zabijają muzułmanie specjalnymi narzędziami, które mają właśnie gwarantować to, że zwierzęta będą jak najmniej cierpiały. Bowiem ubój rytualny różni się tym, że zgodnie z islamem i judaizmem zwierzęta nie mogą być ogłuszane przed uśmierceniem.
- Każdy, kto miał do czynienia z zabijaniem kurczaka na wsi, to wie, jak to wygląda. W zakładach tej wielkości, co nasz, każde zwierzę, które jest pozbawiane życia, jest traktowane indywidualnie m.in. w tym celu, żeby nie cierpiało. Ręczę panu, że zwierzęta nie cierpią bardziej, niż kiedy są poddawane ubojowi z ogłuszeniem. Stosuje się gaz, oszołomienie elektryczne – zwierzę wtedy bardzo cierpi. Mówienie, że zwierzę wtedy nie cierpi, jest totalną hipokryzją - mówi właściciel firmy Imex z Brzeska i powołuje się przy tym m.in. na niemieckie badania, w których mowa jest o tym, że ubój religijny jest "mniej stresujący i mniej bolesny dla zwierząt niż ubój z ogłuszeniem"
Na inne badania powołuje się Marta Korzeniak z fundacji Otwarte Klatki: - Nie możemy zrównywać uboju z ogłuszeniem i uboju bez ogłuszenia jako dwie metody, które w takim samym stopniu oddziałują na cierpienie zwierząt. Ubój bez ogłuszenia - jak sama nazwa wskazuje - to taki ubój, podczas którego zwierzę zachowuje świadomość w zależności od gatunku od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu sekund. Oczywiście nawet w uboju z ogłuszeniem zdarzają się problemy wynikające z przemysłowego charakteru produkcji zwierzęcej. Wiemy natomiast na pewno - wszystkie badania naukowe na to wskazują – zwierzęta, które w czasie uboju zachowują świadomość, bardzo cierpią i odczuwają ból. Zdecydowanie powinniśmy od takich metod odchodzić.
Tymczasem Grzegorz Marek z brzeskiej firmy, która stosuje taką metodę, podkreśla, że mięso drobiowe dla muzułmanów stanowi 80 procent jego produkcji. Zatrudnia przy niej 250 osób. Jak zaznacza, daje także pracę hodowcom kurczaków, które skupuje i rolnikom, których zbożem są one karmione. I apeluje: - Jesteśmy w okresie pandemii, która dotknęła nie tylko nasz kraj, ale praktycznie cały świat. Ograniczanie możliwości sprzedażowych w obecnej sytuacji nie jest czymś rozsądnym. Odpowiedzmy sobie szczerze: czy jemy, czy nie jemy mięsa? Żeby mięso mogło trafić do sklepu, najpierw zwierzę musi trafić do rzeźni. Nie bądźmy hipokrytami. Jeżeli chcemy pomóc zwierzętom naprawdę, przestańmy jeść mięso! Jeżeli społeczeństwo będzie gotowe na to, żeby zrezygnować z jedzenia mięsa, zniknie ten problem. I to będzie uczciwe. Natomiast mówienie, że takie jedzenie jest humanitarne, a inne nie, jest totalną hipokryzją.
Mimo że nowe przepisy nie są idealne i w pełni zgodne z oczekiwaniami obrońców praw zwierząt, Marta Korzeniak zwraca uwagę na ich rewolucyjny charakter: Wydłużone okresy wygaszania hodowli zwierząt na futro mogą budzić frustrację, należy jednak pamiętać, że jest to i tak ogromna zmiana dla zwierząt. Już niedługo miliony zwierząt przestaną w tych procederach cierpieć. Jeśli chodzi o przemysł futrzarski, obserwujemy od wielu lat pogłębiający się kryzys branży. Obserwujemy kolejne fermy, które zamykają się na naszych oczach. Można więc oczekiwać, że znaczna część ferm zakończy działalność jeszcze przed ostatecznym terminem. Trzeba też zaznaczyć, że chociaż obecna wersja ustawy nie jest idealna, to i tak jest to ogromna zmiana w prawnej ochronie zwierząt. Największa od ponad 20 lat. Miliony zwierząt przestaną cierpieć na fermach futrzarskich, występy w cyrkach, które są poprzedzone długa i okrutną tresurą, również przejdą do historii. Także ubój rytualny, choć nie zniknie całkowicie, zostanie znacznie ograniczony. To są ważne zmiany, o których nie można zapominać.
Ostateczny kształt ustaw "Piątka dla zwierząt" zależy od Sejmu i podpisu Prezydenta.
Bartłomiej Maziarz/sp
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.